Posłowie przeciwko reformie
Partia Ryszarda Petru zamierza mobilizować rodziców do protestów przeciwko proponowanej przez PiS reformie szkolnictwa. Katarzyna Lubnauer, wiceprzewodnicząca Nowoczesnej na wczorajszym spotkaniu w Bielsku-Białej mówiła m.in. o konieczności zminimalizowania skutków zmian proponowanych przez partię rządzącą.
Katarzyna Lubnauer, obecnie także wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży poinformowała, że według testów PISA (Programme for International Student Assessment) polscy uczniowie mają bardzo dobre wyniki. - Okazuje się jednak, iż nie lubią szkoły. W wielu wypadkach dzieci spędzają w szkole więcej czasu niż ich rodzice w pracy. W innych krajach, które maja podobne wyniki w badaniach PISA, dzieci są ze szkoły zadowolone i spędzają w niej mniej czasu, niż ich polscy rówieśnicy – podkreśliła Lubnauer.
Mirosław Suchoń, poseł Nowoczesnej przekonywał natomiast, że w polskim szkolnictwie dzieje się obecnie wiele niedobrego. - Zmiany powinny być przejrzyste i … ewolucyjne, a nie, jak się nam proponuje PiS - rewolucyjne. W żadnym z państw nie dokonuje się zmian w systemie edukacji w sposób rewolucyjny. Postanowiliśmy prowadzić w całym kraju konsultacje i spotkania na temat proponowanej przez PiS reformy systemu edukacji, bo nie będziemy biernie przyglądać się „dobrej zmianie” – mówił Mirosław Suchoń na spotkaniu z bielszczanami.
Prawo i Sprawiedliwość proponuje 8 lat szkoły podstawowej i cztery lata liceum. W klasach I-IV będzie "poziom podstawowy", zaś w klasach V-VIII - "poziom gimnazjalny". Po ukończeniu podstawówki uczniowie będą mieli do wyboru czteroletnie liceum ogólnokształcące, pięcioletnie technikum lub dwustopniową szkołę branżową – odpowiednik dzisiejszych szkół zawodowych.
kk,sza
Komentarze 21
nieważne że od tego czasu minęło 20, 30, 40 lat, świat się przecież w ogóle nie zmienia, wystarczy spojrzeć na prezesa K., wiecznie, sorry, ciagle młody:) konta w banku nie ma, prawa jazdy nie ma, za granicą był w Odessie w latach 60-tych, a na szkolnictwie zna się świetnie, sam był asystentem w resortowym Instytucie Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego (pracę załatwił mu wiceminister oświaty, poseł ZSL)
proszę ich tak nie bronić, z artykułu jasno wynika iż zamierzają sprzeciwiać społeczeństwo wobec reformy ale sami żadnej innej alternatywnej nie mają przygotowanej,czyli co krzyczeć na nie i tyle bo im nie pasuje.Niech zorganizują spotkania z mieszkańcami pytając ich czego oczekują a nie z góry narzucają swoją ideę.To że są "nowi" nie świadczy o tym że nie mogą innymi drogami walczyć wraz z mieszkańcami o to na czym aktualnie im zależy.Osobiście ja i spore grono moich znajomych jesteśmy za reformą,tylko niestety mieszkamy w mieście gdzie toalety i stadiony są ważniejsze od miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci i ich pracujących! rodziców.

Klauzula informacyjna ›