Adriana odmienia kobiety
Adriana Koźbiał z Bielska-Białej nie miała łatwego startu ani w dzieciństwo, ani w dorosłość. Bo nie jest łatwo żyć w świecie pełnym dźwięków, kiedy samemu niemal nic się nie słyszy. Mimo to bielszczanka zrealizowała swoje marzenia - została wizażystką z własnym salonem, gdzie przywraca kobietom pewność siebie.
Adriana przyszła na świat w czasach, w których tuż po urodzeniu nie przeprowadzono badań na słuch czy wzrok. Rodzice szybko jednak zorientowali się, że z dzieckiem coś jest nie tak. Kilkumiesięczna dziewczynka nie zareagowała na dźwięk upadającego na podłogę garnka. Zaniepokojona mama udała się wówczas do lekarza, później do kolejnych - okazało się, że ich córka nie słyszy. To był prawdziwy cios zadany przez los.
Jesteśmy z niej dumni
- Okazało się, że nasza córka żyje w ciszy - wspomina Stanisława Koźbiał, mama Adriany. - To było dla nas ogromne zaskoczenie i na początku, pamiętam, trudno było się w tym wszystkim znaleźć. Człowiekowi zawsze wydaje się, że nieszczęścia, chociaż tak częste, nam samym przecież nie mogą się zdarzyć. Postanowiliśmy jednak działać. Udaliśmy się do najlepszych specjalistów w kraju, później za granicą. W efekcie nasza córka ukończyła szkoły z wyróżnieniem, takie, do których uczęszczały zdrowe dzieci. Świetnie dawała sobie, i daje do teraz, radę. Jesteśmy z niej bardzo dumni.
Adriana to kobieta bardzo łagodna i życzliwa z natury. Jak sama twierdzi, świat postrzega w łagodnych barwach. Brunetka z długim warkoczem i wiecznie zdobiącym twarz uśmiechem z miejsca wzbudza zaufanie i poczucie spokoju. Jej młodzieńczy wygląd nie wskazuje na to, że ta dojrzała kobieta ma za sobą duży bagaż doświadczeń, niekoniecznie dobrych, związanych głównie z własnym zdrowiem.
Dla Adriany świat wypełniony jest kolorami. Chociaż nie dosłyszy, to jednak odbiera rzeczywistość równie intensywnie, co w pełni zdrowi ludzie, a pod pewnymi względami nawet mocniej. - Od dziecka lubiłam rysować - tłumaczy. - Miałam swój szkicownik, w którym uwieczniałam chwile. Zawsze chciałam zostać plastykiem.
Wystarczy jedno spojrzenie
Tymczasem stało się tak, że została wizażystką i makijażystką, osobą, która potrafi wydobyć z kobiety jej prawdziwe piękno. Wystarczy jedno spojrzenie, aby dostrzegła to, co powinno zostać wyeksponowane. Choć było to bardzo trudne, założyła własną firmę. - To takie moje małe miejsce na ziemi - mówi. - Przynależy do mnie i ma być wytchnieniem dla wszystkich spragnionych spokoju i piękna. Mam nadzieję, że tak właśnie jest.
Adriana twierdzi, że każda kobieta jest piękna, tyle że nie każda potrafi wydobyć zalety swojej urody. - Ja staram się to zrobić - wyjaśnia. - Często przychodzą do mnie zagubione panie, które straciły poczucie własnej wartości. Poświęcam im wiele czasu. Rozmawiam, wypytuję o to, co lubią, jakie mają marzenia, później zabieram się za metamorfozę. Proponuję zmiany, wręcz do nich namawiam. Powtarzam, że nie można bać się kolorów. Polki są w tym względzie bardzo zachowawcze. Wybierają beże i brązy. Tymczasem jest tak wiele kolorów do wyboru. To dla mnie wzruszająca chwila, gdy pani, którą malowałam, spojrzy w lustro i uśmiechnie się z niedowierzaniem do siebie.
Bielszczanka odmienia więc kobiety. Dziś fakt, że nie dosłyszy, nie stanowi dla niej żadnego problemu. Świetnie radzi sobie jako szef firmy i osoba, która pracuje z pędzlem do makijażu w dłoni. - Wiara w siebie, we własne siły. To jest najważniejsze - podkreśla.
ko
Foto: arc


Klauzula informacyjna ›