Sprawiedliwość po czternastu latach
Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał rację niesłusznie aresztowanemu Tadeuszowi K. i zasądził na jego rzecz odszkodowanie ze Skarbu Państwa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że bielszczanin swoich racji dochodził aż 14 lat.
- Wierzyłem w to, że kiedyś wreszcie dopnę swego - mówi Tadeusz K. - Niestety, ta walka z systemem zabrała mi zbyt wiele lat. Ale warto walczyć, kiedy ma się przekonanie o własnych racjach.
Tadeusz K. został tymczasowo aresztowany, bo zdaniem ówczesnych pracowników prokuratury, nie stawił się na wezwanie w związku z prowadzonym śledztwem w sprawie gróźb karalnych związanych ze sporem rodzinnym. Został zatrzymany i osadzony. - Tłumaczyłem, że to bzdura, że nie mogłem się stawić, bo byłem chory. Nikt mnie nie słuchał - wspomina pan Tadeusz. - Nie było gadania. Kajdanki, szczoteczka do zębów i za kratki. Mało zawału wtedy nie dostałem. Nikogo nie obchodziło, że mam pracę, rodzinę… trach i po sprawie.
Wolność odzyskał po miesiącu starań, skarg i słania pism. - Wtedy uznałem, że nie dam z siebie robić przestępcy - mówi. - I napisałem skargę. Tak się zaczęło i trwało do końca czerwca tego roku. Ostatecznie, po 14 latach dochodzenia sprawiedliwości, sąd przyznał poszkodowanemu zadośćuczynienie finansowe. - Znacznie mniej niż żądałem, ale najważniejsze, że wreszcie udowodniłem, że to ja miałem rację - podkreśla Tadeusz K.
Wyrok nie jest prawomocny.
ko
Komentarze 6

Klauzula informacyjna ›