Kilkanaście minut i kilkaset złotych będziemy potrzebować, by w towarzystwie instruktora oddać skok ze spadochronem. Przed skokiem w tandemie nie trzeba przechodzić badań lekarskich czy zaliczać testu ze znajomości przepisów. Nieco tańszym sposobem na wakacyjną nudę jest skok na bungee. W naszym regonie można skakać z mostu, wiaduktu, a nawet skoczni narciarskiej.

Koszt tradycyjnego szkolenia spadochronowego wynosi 600 do nawet 1000 zł i uzależniony jest od ilości oddanych skoków. Aeroklub Bielsko-Bialski na brak chętnych nie narzeka i w okresie letnim organizuje kilka kursów, które polegają m.in. na kilkugodzinnym szkoleniu teoretycznym. Najprostszym i najszybszym sposobem, aby skoczyć ze spadochronem jest jednak skok w tandemie. W tym przypadku przed skokiem wystarczy dziesięciominutowe szkolenie teoretycznie.

Film za dodatkową opłatą

Trzeba ponadto wypełnić oświadczenie o stanie zdrowia - Musimy pisemnie poświadczyć, że nie mamy problemów z układem krążenia oraz sercem ani nie cierpimy na epilepsję - tłumaczy instruktor Robert Malarczyk. Po przyśpieszonym kursie teoretycznym możemy wsiąść na pokład samolotu, który wyniesie nas na wysokość 3-4 tys. metrów. Sam lot nie trwa dłużej niż 20 minut.

Gdy znajdziemy się już na odpowiedniej wysokości, możemy skakać. Jak informuje pan Robert, w początkowej fazie lotu, czyli w trakcie tzw. wolnego opadania, skoczek porusza się w kierunku ziemi z prędkością przekraczającą 200 km/godz. - Ta faza trwa ok. 30-50 sekund. Następnie otwieramy czaszę spadochronu i po pięciu minutach bezpiecznie lądujemy na ziemi - relacjonuje instruktor. Skok w tandemie to wydatek 700 zł. Za dodatkową opłatą nasz wyczyn zostanie sfilmowany.

Inną atrakcją oferowaną przez Aeroklub Bielsko-Bialski są loty widokowe nad miastem. W trakcie dziesięciominutowej wyprawy samolotem Cessna 172 możemy podziwiać panoramę miasta, górę Dębowiec wraz ze zboczami Szyndzielni lub polecieć w dowolne miejsce wskazane przez pasażerów. Za lot zapłacimy 300 zł. Na pokładzie samolotu jest miejsce dla trzech osób.

Skok z mostu lub skoczni

Taniej podniesiemy poziom adrenaliny w organizmie dzięki skokowi na bungee. W naszym regionie takiej przyjemności zaznać można na moście „Wilczy Jar” w Oczkowie nad Jeziorem Żywieckim oraz na wiadukcie nad drogą S69 w Milówce. W obu przypadkach skok to wydatek 190 zł (w tej pierwszej lokalizacji o 50 zł droższa jest opcja „z zamoczeniem”). Tyle samo kosztować będzie usługa w słowackiej miejscowości Szczyrbskie Jezioro, gdzie grupa oferuje skoki ze… skoczni narciarskiej.

Oprócz skoków na bungee, grupa oferuje wyprawy na Słowację na tzw. rafting. Jak przekonują organizatorzy, pływanie pontonem wartkim nurtem górskich rzek jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza gdy wypadniemy z pontonu i walczymy z żywiołem wody. Cena wyprawy wraz z niezbędnym ubezpieczeniem i wyżywieniem to wydatek nawet kilkuset złotych.

Bartłomiej Kawalec