Zadłużenie Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej przekracza połowę rocznych przychodów szpitala i jest ryzyko jego całkowitej niewypłacalności. Jakie będą dalsze losy placówki? W Ratuszu nie wykluczają prywatyzacji szpitala.

Na majowej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej przedstawiono sytuację finansową BCO-SM. Zadłużenie szpitala wynosi obecnie ok. 64 mln zł (gmina w ub. roku umorzyła placówce pożyczki na łączną sumę 14,65 mln zł). W kwocie wymagalnych zobowiązań krótkoterminowych długi przeterminowane powyżej 60 dni wynoszą 24,1 mln zł, w tym powyżej 180 dni - 7,2 mln zł. Zadłużenie szpitala jest efektem zaniedbań ostatnich lat. Już w momencie połączenia obu placówek w 2011 roku długi obu szpitali wynosiły łącznie ok. 50 mln zł.

Zdaniem prezydenta Jacka Krywulta, program restrukturyzacji opracowany przez dyrekcję szpitala jest niewystarczający. Jakie więc będą dalsze losy placówki, która tylko w minionym roku hospitalizowała blisko 29 tys. pacjentów i udzieliła ok. 132 tys. porad specjalistycznych? - W tej chwili trwają rozmowy z dyrekcją szpitala o tym, jaki będzie ostateczny kształt planu naprawczego. Jest on na bieżąco “poprawiany”. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy uda się osiągnąć porozumienie - wyjaśnia prezydencki rzecznik Tomasz Ficoń.

Rzecznik dodaje, że prezydent Bielska-Białej bierze pod uwagę wszystkie możliwości, jak chodzi o dalsze losy szpitala. - Likwidacja z pewnością nie wchodzi w grę - przekonuje urzędnik, który nie zaprzecza, gdy pytamy czy rozważana jest również prywatyzacja placówki - jej części lub całości.

bak