Na czerwcowej sesji Rady Miejskiej radna PiS Bogna Bleidowicz wygłosiła apel o przywrócenie sterylizacji i kastracji kotów wałęsających się po mieście. Prezydent Jacek Krywult przyznał, że nie zna się na sprawie, ale obiecał, że przyjrzy się problemowi.

Akcja ograniczania populacji wolno żyjących kotów odbywała się dotąd w oparciu o specjalny program przyjęty uchwałą Rady Miejskiej. Wojewoda śląski w ramach swoich uprawnień nadzorczych zakwestionował jednak zapisy programu dotyczące sterylizacji i kastracji kotów. Dlatego działania służb miejskich w tym zakresie zostały zawieszone. W zgłoszonej na sesji interpelacji radna Bogna Bleidowicz zwróciła się do prezydenta miasta z apelem o podjęcie pilnych działań, które umożliwią przeprowadzenie akcji w 2016 roku.

Zdaniem radnej PiS, miesiące wiosenno-letnie są najlepszym czasem do zabiegów, a każdy miesiąc zwłoki powoduje zaprzepaszczenie wysiłków, jakie nasze miasto podejmowało w latach ubiegłych. Radna poprosiła prezydenta Jacka Krywulta o „pochylenie się nad sprawą”, aby wrócić do programu albo poprzez zmianę statusu schroniska dla bezdomnych zwierząt, albo przez zmiany w uchwale Rady Miejskiej. Być może Bielsko-Biała powinno podjąć współpracę z innymi gminami, które także nie realizują swoich programów wskutek sprzeciwu wojewody.

W odpowiedzi prezydent Jacek Krywult przyznał, że nie jest specjalistą od sterylizacji kotów, ale obiecał, że przyjrzy się sprawie.

bb

Foto: z monitoringu sali sesyjnej