Radni KWW Jacka Krywulta nie poparli wczoraj wniosku PO w sprawie publikacji wyroków TK, ale szef bielskich struktur tej partii Jarosław Klimaszewski zapewnia, że koalicja ma się dobrze. Nieoficjalnie wiadomo, że gdyby stanowisko przeszło, to radni PiS głosowaliby przeciwko udzieleniu absolutorium prezydentowi miasta.

Podczas wczorajszej debaty nad stanowiskiem Rady Miejskiej Bielska-Białej w sprawie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego przedstawiciele KWW Jacka Krywulta powściągliwie oceniali projekt zgłoszony przez swojego koalicjanta, a na koniec nie wzięli udziału w głosowaniu. Zaskoczenia nie krył Jarosław Klimaszewski (PO).

 - Liczyłem na zrozumienie tematu. Nie mogliśmy nie zaproponować tego stanowiska, jest to istotna sprawa dla wielu mieszkańców Bielska-Białej. Pierwszy raz klub zastosował mechanizm nie uczestniczenia w głosowaniu, a w takich gremiach powinniśmy tego unikać - mówi przewodniczący Rady Miejskiej.

Zdaniem Klimaszewskiego, decyzja klubu radnych KWW Jacka Krywulta mogła być podyktowana troską samorządowców o relacje z rządem i stanem kasy miasta. - Nawet jeśli tak było, to nikt się do tego nie przyzna - przekonuje nasz rozmówca. Szef zarządu powiatowego bielskiej PO twierdzi, że jego klub nie uzależniał wyników głosowania nad stanowiskiem w sprawie TK od udzielania absolutorium prezydentowi Jackowi Krywultowi. - Jesteśmy odpowiedzialni i nie robimy takich numerów. Finanse miasta nigdy nie były tak dobre - słyszymy.

Wniosek PO poparła również Małgorzata Zarębska ze stowarzyszenia Niezależni.BB. - Środowiska naukowe, prawnicze czy ośrodki akademickie, z których się wywodzę jednoznacznie wypowiadają się w tej sprawie - wyjaśnia niezależna radna, którą martwi, że polityka wdarła się do samorządu. - Dyskusja na sesji, jak i reakcje publiczności na widowni, były żenujące. Wynika to z faktu, że interesy mieszkańców są reprezentowane przez partie polityczne, a nie przez stowarzyszenia i inicjatywy oddolne - dodaje.

bak

Foto: z monitoringu sali sesyjnej