Artysta z miasta hipermarketów
Pochodzi z Zakopanego, ale od trzydziestu lat mieszka w Bielsku-Białej. Swoje rzeźby wystawiał m.in. w galeriach w Paryżu, Monaco i Tokio. Podpisał kontrakt z firmą Sisley, dla której projektuje korki i flakony perfum. Bronisław Krzysztof, bielski artysta światowej sławy, znalazł chwilę, aby porozmawiać z naszym portalem.
Z Bronisławem Krzysztofem, autorem statuetki Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej, rozmawia Agnieszka Pollak-Olszowska.
Jak to się stało, że zamieszkał Pan w Bielsku-Białej?
- Nie był to nasz pomysł na przyszłość, ale życie o tym zadecydowało, czyli brak godziwych warunków mieszkaniowych w Zakopanem, gdzie razem z żoną pracowaliśmy jako nauczyciele w Liceum Plastycznym.
Góral z Zakopanego
Czy krajobraz i atmosfera regionu Podbeskidzia wpływa na Pańską twórczość?
- Jestem góralem i zdecydowanie jestem „za” tego rodzaju pejzażem w porównaniu do np. nizin mazowieckich. Jeżeli chodzi o atmosferę, to wiele czynników wpływa na moją twórczość. Być może to miejsce też, nie zastanawiałem się nad tym nigdy.
Czy Bielsko-Biała jest przyjaznym środowiskiem dla artystów?
- W Bielsku-Białej jest kilkudziesięciu zawodowych artystów. Większość, jak na kryteria współczesnych czasów, jest starszego pokolenia. Jeżeli ktoś chce być artystą, to każde miejsce może być dla niego przyjazne. Problem polega raczej na tym, czy miasto Bielsko-Biała chce mieć w artystach przyjaciół.
Co ma Pan na myśli?
- Kwestia ta jest bardziej odpowiednia na pracę doktorską niż wypowiedź w kilku zdaniach. Problem nie dotyczy okresu ostatnich dwóch miesięcy, dwóch lat czy dwudziestu. To jest sytuacja obejmująca ostatnie dziesięciolecia. Wydawało mi się, że po zmianie, jaka nastąpiła 25 lat temu zostaną wprowadzone inne kryteria i polityka w stosunku do działań artystycznych w przestrzeni miejskiej. Uważam, że ostatnia dekada jest kompletnie straconą, jeżeli chodzi o pozostawienie śladów artystycznych na terenie miasta. Według mojej opinii, z którą nikt nie musi się zgadzać, jest to dekada hipermarketów i deweloperów. Jest to związane z architekturą i wizualizacją przestrzeni. Zawsze zły pieniądz wypiera dobry pieniądz i w tej sytuacji się to idealnie sprawdziło.
Sztuka rzeźbienia korków
Obecnie polska sztuka, w szczególności użytkowa, jest bardzo modna na całym świecie. Jakie elementy Pana twórczości cieszą się największym zainteresowaniem?
- Ne mam obszaru, który mógłbym szczególnie podkreślić. Na pewno wiodącym elementem mojej twórczości jest rzeźba. W sposób rzeźbiarski realizuję wiele obiektów sztuki, również korki i flakony powstałe przy współpracy z firmą Sisley. Obiekty te różnią się tylko skalą. To dalej są rzeźby.
Czy trudno zaprojektować korek od perfum? Z jakich etapów składa się taki projekt?
- Jest to na pewno problem dosyć złożony. Trzeba uwzględnić wiele czynników, których w okresie studiów nas nikt nie nauczy. Jak w każdym procesie twórczym, jest kilka etapów. W przypadku mojej twórczości, zaczynając od powstania pomysłu w głowie, kolejnymi etapami jest wykonanie szkiców lub małych projektów i korekta tychże projektów, które muszą uwzględniać bardzo ważne części składowe, aby efekt końcowy był zadowalający. Na pewno nie jest to łatwe. Sisley, jako jedna z niewielu firm, prezentuje produkty w oprawie artystycznej i ceni rolę sztuki w swojej produkcji.
Najwyższa wartość artystyczna
Jest Pan znanym na całym świecie twórcą, ma Pan własną odlewnię, własny warsztat pracy artystycznej. Czy można powiedzieć, że na obecnym etapie życia jest Pan człowiekiem spełnionym?
- Artysta, jeżeli ma jeszcze jakikolwiek nowy pomysł do zrealizowania, byłby samobójcą mówiąc, że jest człowiekiem spełnionym. Ponieważ kolejny pomysł artystyczny może całkowicie zmienić jego kryteria wartości i spojrzenia na świat.
Jakie są Pana artystyczne plany na najbliższą przyszłość? Chciałby się Pan skupić na rzeźbieniu czy raczej sztuce użytkowej?
- Jestem w trakcie wystawy indywidualnej w Muzeum Zamkowym w Pszczynie. Następne odbędą się w Warszawie i we Wrocławiu. Do tego pracuję nad moimi zobowiązaniami wobec firmy Sisley, a co najważniejsze, realizuję swoje rzeźby i pomysły. Tak jak wcześniej wspomniałem, w sztuce użytkowej, w której pełnię również rolę designera, podstawą realizacji jest rzeźba. Być może tylko w pracach graficznych rzeźba nie do końca odgrywa główną rolę. Dla mnie nie ma znaczenia, jaki jest obszar sztuki w jakim pracuję. Ważne, żeby ta praca reprezentowała najwyższą wartość artystyczną.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: Julia Krzysztof
Komentarze 8
Skromny to on nie jest, ale cenić się potrafi.
pozdrawiam

Klauzula informacyjna ›