Z powodu straty sponsora głównego bielski klub w przyszłym sezonie dysponować będzie niższym budżetem, ale kryzys finansowy przeżywa obecnie cała żeńska siatkówka. Znacznie większym obciążeniem dla klubowego budżetu jest utrzymywanie własnej hali, w której BKS wciąż nie może grać.

W przerwie miedzy sezonami BKS przeprowadzi tzw. wietrzenie szatni. Z bielskim klubem pożegnały się już m.in. kapitan Małgorzata Lis, doświadczona Helena Horka czy Natalia Bamber-Laskowska, która występowała w drużynie, gdy ta w 2010 roku sięgała po ostatni jak dotąd tytuł mistrza Polski. Wiadomo, że z drużyną pozostanie trener Mariusz Wiktorowicz.

Wszędzie coraz skromniej

Utrata sponsora tytularnego martwi klubowych działaczy, ale podobne kłopoty mają także inne kluby. - Problem nie dotyczy tylko nas, ale całej żeńskiej siatkówki i niewątpliwie ma związek ze słabszą formą kobiecej reprezentacji Polski. W przyszłym sezonie niższe budżety planowane są w Policach i Wrocławiu, trudno przewidzieć, jakie będą dalsze losy siatkówki w Sopocie, a to przecież trzy czołowe ekipy ligi. Musimy sobie radzić - przekonuje prezes Ryszard Bortliczek.

Nasz rozmówca przyznaje, że w obecnej sytuacji klub musi starać się pozyskać dodatkowe fundusze z innych źródeł. Poważniejszych środków finansowych nie będzie z pewnością z budżetu gminy. - Nasze siatkarki w formie stypendiów sportowych otrzymują z kasy miasta 180 tys. zł rocznie, czyli średnio ok. 1250 zł miesięcznie na osobę. Kwota ta nie jest więc zbyt wysoka. Np. w Dąbrowie Górniczej siatkarki mogą liczyć na znacznie większe wsparcie z kasy miasta.

Dlatego budowany zespół będzie połączeniem rutyny i młodości. Pierwszym nabytkiem bielskiej drużyny została 22-letnia Magdalena Gryka mająca już w swoim siatkarskim dorobku grę na boiskach ekstraklasy. Kto jeszcze pojawi się pod Klimczokiem? - Wszystko wyjaśni się do końca czerwca - mówi tajemniczo Ryszard Bortliczek. Prezes dodaje, że klub zamierza postawić głównie na zawodniczki z Polski, ale niewykluczone, że uda się doprowadzić do jakiegoś transferu zagranicznego.

Chcą wrócić do swojej hali

O co walczyć będzie w przyszłym sezonie BKS? Bortliczek przyznaje, że na to pytanie trudno teraz jednoznacznie odpowiedzieć. - Na pewno nie zbudujemy drużyny na mistrzostwo Europy. Ale wobec znanych nam trudności innych zespołów zobaczymy o co się uda powalczyć w lidze - słyszymy. Zespół wróci do treningów na początku sierpnia i wtedy postawione zostaną przed nim cele. - Ocenimy potencjał zespołu, gdy ruszymy z okresem przygotowawczym - deklaruje nasz rozmówca.

Co ciekawe, w klubie nie wiedzą również, gdzie w Bielsku-Białej w przyszłym sezonie rozgrywać będą spotkania bielskie siatkarki. - Bardzo chcielibyśmy wrócić do naszej hali. Sezon rusza w październiku i sam chciałbym poznać termin oddania do użytku budowanego stadionu, ale takiego jeszcze nie ma - mówi Ryszard Bortliczek. Po ukończeniu inwestycji BKS będzie mógł wrócić do własnej hali.

Bartłomiej Kawalec

Foto: BKS