W ubiegłą środę strażacy zostali wezwani do rannej sarny w Bielsku-Białej. Ich działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz zaopatrzeniu odciętej tylnej kończyny małej sarence. Dziś dowiadujemy się, że zwierzę zostało... uśpione w bielskim schronisku.

Kilka dni temu Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej poinformowała portal, że na łące przy ul. Cieszyńskiej ranna została mała sarenka. Zwierzę doznało urazu przy koszeniu trawy kosiarką rotacyjną zamontowaną do traktora. Maszyna ucięła jej nogę na wysokości racicy. Po zabandażowaniu sarenka została zabrana do weterynarza przez pracownika bielskiego schroniska dla zwierząt.

Okazało się jednak, że sarenka nie przeżyła kontaktu z ludźmi. Dyrektor schroniska Zdzisław Szwabowicz poinformował stację TVN24, że ze względu na kontuzję lekarz weterynarii zdecydował o uśpieniu zwierzęcia. W rozmowie z dziennikarzem telewizji Szwabowicz przyznał, że to nie był wyjątek. Do schroniska trafia wiele zwierząt poturbowanych w wypadkach samochodowych. Dyrektor twierdzi, że eutanazja to często jedyna pomoc, jakiej można im udzielić.

bb