W ubiegłym roku w Bielsku-Białej nastąpił ponad trzykrotny wzrost liczby zatruć dopalaczami. Pracownicy sanepidu nie wątpią, że mają do czynienia z przeciwnikiem dobrze zorganizowanym, który zawsze jest o krok przed nimi. Ilość nowych substancji, które można uzyskać dzięki niewielkim manipulacjom chemicznym jest bowiem olbrzymia.

Pracownicy bielskiego sanepidu nie lubią eufemizmu „dopalacze”. Podkreślają, że są to normalne narkotyki, najczęściej twarde, które tym tylko się różnią od swych dobrze znanych analogów, że producenci celowo zmieniają, zwykle nieznacznie, ich skład chemiczny. Odpowiadają najczęściej substancjom psychomimetycznym, pochodnym amfetaminy.

Groźniejsze od narkotyków

Niewielka różnica w składzie sprawia jednak, że nowe substancje nie podlegają przepisom ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Żeby mogły się w niej znaleźć, muszą być najpierw zbadane i opisane. Skutek jest taki, że dopóki nie zostaną sklasyfikowane i wprowadzone do ustawy, ich produkcja i obrót nie są ścigane w myśl przepisów karnych. Walka z nimi odbywa się przy użyciu metod administracyjnych, a na pierwszej linii tej walki stoi sanepid.

Dopalacze nie tylko nie różnią się w działaniu od znanych narkotyków. Są od nich groźniejsze. - Narkotyki są substancjami opisanymi - wyjaśnia dr n. med. Jarosław Rutkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bielsku-Białej. - Toteż ich oddziaływanie na organizm człowieka jest znane, m.in. toksykologom i lekarzom. Natomiast działanie czegoś, co się nazywa „dopalaczem” jest trudne do przewidzenia, wobec czego zagrożenie w ich przypadku może być większe. Każdy człowiek, który takie substancje przyjmuje, staje się w pewnym sensie królikiem doświadczalnym - ostrzega przedstawiciel sanepidu.

Nasze siły są nikłe

Fakt, że posiadanie „dopalaczy” nie jest karalne, ich dostępność i stosunkowo niskie ceny powodują, że walka ze zjawiskiem jest niezwykle trudna. - To jest walka z potworem - ocenia dyrektor Jarosław Rutkiewicz. - Nasze siły są niewspółmiernie nikłe w stosunku do tego, czym dysponują producenci i dystrybutorzy - podkreśla nasz rozmówca.

Pracownicy sanepidu nie wątpią, że mają do czynienia z przeciwnikiem dobrze zorganizowanym, który zawsze jest o krok przed nimi. Ilość nowych substancji, które można uzyskać dzięki niewielkim manipulacjom chemicznym jest bowiem olbrzymia.

Mimo tych przeszkód, pozytywne efekty tej walki są widoczne. Z naszych ulic zniknęły już sklepy zajmujące się sprzedażą dopalaczy. W tym przypadku poskutkowały dotkliwe kary finansowe (od 20 tys. do 1 mln zł) wymierzane przez sanepid za obrót substancjami niedozwolonymi. Niestety, handel dopalaczami przeniósł się do internetu, gdzie kwitnie w najlepsze. Nadal też zdarza się, że bezpłatne próbki dopalaczy rozdawane są przed klubami młodzieżowymi.

Dopalacz jak heroina

 - Szczególnie podatni na uzależnienia są ludzie najsłabsi i nieszczęśliwi - twierdzi dyrektor bielskiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. - Osiemdziesiąt procent stanowią mężczyźni poniżej trzydziestego roku życia. Są to zwykle osoby zagubione, pozbawione wsparcia rodziny, społeczeństwa, przyjaciół, Kościoła. Problem ma charakter społeczny - uważa przedstawiciel sanepidu.

Bielski sanepid walczy z dopalaczami również w szkołach. Programem „Smak życia”, w ramach którego organizowane są profilaktyczne debaty, objęte zostały 43 placówki i ponad 2400 osób. Na bieżącą współpracuje także z policją.

 - Trzeba sobie uświadomić, że dopalacze to narkotyki, często twarde narkotyki - zaznacza dyrektor Jarosław Rutkiewicz. - Wobec tego trudno znaleźć różnicę między walką z dopalaczami i z heroiną. Sądzimy, że środki i instytucje, które z tym walczą powinny być tożsame - przekonuje nasz rozmówca.

Maciej Chrobak


Pierwszy przypadek zatrucia dopalaczami odnotowano na terenie Bielska-Białej w lutym 2014. Do końca 2015 zgłoszono 65 zatruć (15 w 2014 r. i 50 w 2015). W czerwcu 2014 zarejestrowano dwa zgony z powodu przyjęcia dopalacza. W 2015 nie zarejestrowano przypadków śmiertelnych, ale odnotowano wyraźny wzrost liczby zatruć. Najmłodsza osoba zatruta dopalaczem na terenie Bielska-Białej miała w 2014 roku 20 lat, a w 2015 - 16; najstarsza - 45 lat w 2014 i 43 lat w 2015 roku. W analizowanych grupach dominowały osoby młode, do 30. roku życia. Uwzględniając płeć, dominowali mężczyźni: w 2014 - 12 (80 proc.); w 2015 r. - 43 (86 proc.).