Ta „wojna” jeszcze się nie skończyła. Jesienią ub. roku mieszkańcy budynku przy ul. Pięciu Stawów 7 w Bielsku-Białej postanowili, że nie będą płacić kar za nieposegregowane śmieci. Teraz zeznają w tej sprawie w Urzędzie Miejskim. Każdy lokator, który bez usprawiedliwienia nie stawi się w urzędzie, może być ukarany wysoką grzywną.

Pod koniec października ub. roku na spotkaniu z przedstawicielami Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej mieszkańcy bloku wyrazili zgodę na występowanie w roli świadków. Spółdzielnia nie odwołała się bowiem od decyzji prezydenta miasta, nakładającej dodatkową opłatę za niesegregowanie śmieci. Prawo daje jej taką możliwość. Lokatorzy bloku przy Pięciu Stawów 7 mają zapłacić w sumie ponad 8 tys. zł kary, choć do 20 października altana śmieciowa była otwarta. Opłatę za nieposegregowane odpady doliczono właśnie za trzy miesiące 2015 roku, gdy altana nie była zamknięta (pisaliśmy o tym szczegółowo w artykule Ludzie się nie poddadzą).

Gdyby byl monitoring

Na początku kwietnia każdy lokator otrzymał wezwanie do stawienia się w charakterze świadka w biurze ds. gospodarki odpadami Urzędu Miejskiego. "Informuję, że zgodnie z ordynacją podatkową, świadek, który pomimo prawidłowego wezwania organu nie stawił się osobiście bez uzasadnionej przyczyny, bezzasadnie odmówił lub nie dokonał w terminie wyznaczonym w wezwaniu złożenia wyjaśnień, a także bez zezwolenia organu opuścił miejsce przeprowadzenia czynności przed jej zakończeniem, może być ukarany karą porządkową do 2800 zł" - napisał w wezwaniu Waldemar Jędrusiński, wiceprezydent Bielska-Białej.

 - Udowadniamy, że nie jesteśmy wielbłądami! - tłumaczą mieszkańcy bloku przy ul. Pięciu Stawów. Na dowód, że do śmietnika, który był ogólnodostępny, wrzucały odpadki osoby z zewnątrz przedstawili urzędnikom m.in. filmiki nagrane telefonami komórkowymi. - Gdyby zainstalowano przy naszym bloku monitoring, to sprawa byłaby znacznie prostsza. Wystarczyłoby spisać rejestracje samochodów osób, które podjeżdżały i na bezczelnego podrzucały nam śmieci - tłumaczy pani Krystyna, mieszkanka budynku przy Pięciu Stawów.

Obowiązek spółdzielni

Składając zeznania, mieszkańcy bloku wyjaśniali urzędnikom, że dopiero na zawiadomieniu o dodatkowej opłacie za nieposegregowane śmieci widniała informacja, że altana śmieciowa przypisana jest właśnie do ich budynku. - Do tej altany wyrzucało śmieci pół osiedla, a my mamy płacić karę! - denerwują się lokatorzy. Altana została zamknięta w październiku ub. roku, lecz jeszcze do marca tego roku można było znaleźć worki ze śmieciami podrzucane przez osoby, które nie mają kluczy do tego śmietnika.

Sprawa ciągnie się ósmy miesiąc. W najbliższym czasie mieszkańcy bloku przy ul. Pięciu Stawów 7 powinni otrzymać urzędową decyzję w tej sprawie. Przypomnijmy, że według powiatowego rzecznika praw konsumenta w Bielsku-Białej, jeżeli Karpacka Spółdzielnia Mieszkaniowa wymagała w 2015 roku segregacji odpadów, to powinna przede wszystkim tak zabezpieczyć altany, aby nikt śmieci nie mógł podrzucać.

Anna Szafrańska