Mężczyzna napadł na salon gier, bo wcześniej przegrał pieniądze na automatach i bał się wrócić do domu z pustymi rękami. Aby się „odkuć”, obezwładnił pracownicę lokalu gazem pieprzowym i usiłował skraść gotówkę. Okazało się jednak, że w kasie… nie ma utargu.

Do napadu na salon gier przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej doszło w miniony wtorek. Mężczyzna do późnych godzin nocnych grał na automatach. Przegrał sporą część gotówki, więc postanowił się „odkuć”. Obezwładnił pracownicę gazem pieprzowym i usiłował skraść pieniądze. Rzucił się do ucieczki, gdy okazało się, że w kasie nie było w tym dniu utargu. Pracownica poinformowała o napadzie oficera dyżurnego policji.

Na miejsce skierowano policyjne patrole, które przeszukiwały teren w pogoni za sprawcą. W tym samym czasie śledczy gromadzili dowody w tej sprawie. Przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia i przesłuchiwali świadków. Sprawdzili każdy szczegół, który mógł ich skierować na trop napastnika. Czynności te doprowadziły do ustalenia i zatrzymania 32-letniego bielszczanina podejrzanego o napad. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

bb