Bielska młodzież najchętniej wolny czas spędza w domu, w dalszej kolejności na spacerach bądź uprawiając sport, wreszcie u znajomych, w internecie, a w ostateczności na imprezach. Młodzi mieszkańcy Bielska-Białej marzą o dobrej pracy, założeniu rodziny i w miarę bezstresowym życiu. Czy to pokolenie rewolucjonistów?

Próbę odpowiedzi na pytanie, jaka jest bielska młodzież ucząca się w gimnazjach, liceach i technikach podjęła redakcjaBB - grupa młodych bielszczan skupionych wokół projektu realizowanego przez Towarzystwo Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia (w tej chwili czynnie uczestniczy w nim ponad sto młodych osób ) - we współpracy z dr Anetą Bąk z ATH. Badanie trwało od marca do września ub. roku. Jego efektem jest „Raport z realizacji badania potrzeb i problemów młodych ludzi uczących się w mieście Bielsko-Biała”.

Sami dla siebie

Co wynika z raportu? Po pierwsze, młodzi bielszczanie deklarują, że są samowystarczalni i wszelkie decyzje podejmują samodzielnie, bazując na intuicji i „podążając za głosem serca”. Nie kierują się przy tym panującą modą, tym bardziej opiniami wygłaszanymi w mediach. Młodzi bielszczanie, mimo deklarowania takiej niezależności, mają jednak sporą potrzebę dyskusji z osobami dorosłymi, lecz na swoich warunkach. Uznają w części autorytet rodziców, mniej już nauczycieli i samej szkoły. Autorzy raportu podkreślają więc, iż dorastająca młodzież potrzebuje uwagi dorosłych.

Marzenia a rzeczywistość

W przyszłości bielska młodzież widzi się wyłącznie w pozytywnych rolach, marząc o stabilnej, dobrze płatnej pracy i rodzinie przynajmniej z dwójką dzieci. Wskazując na konkretne profesje, badani mieli świadomość - jak podkreśla raport - rangi i opłacalności wykonywanego zawodu. Prezentowali jednak mniejszą wiedzę co do realiów rynku pracy i rzeczywistych oczekiwań konsumentów.

Smutna konieczność

Zaskakujące (a może nie) jest to, że szkoła dla młodzieży jest złem koniecznym. - Obowiązkiem, zadaniem do zaliczenia, a nie doświadczeniem, ścieżką rozwoju - czytamy we wnioskach z raportu. Kto jest temu winien? Według badanych, nauczyciele. Ich zdaniem, kadra pedagogiczna nie potrafi zainteresować młodego człowieka, zaangażować np. w zajęcia pozalekcyjne. Młodzi bielszczanie przyznają, że część winy ponoszą także oni sami, bo nie wykazują żadnej ochoty, aby ten stan zmienić. Ucząca się młodzież podkreśla, że szkoła nie potrafi zainteresować ich czymś, co może być przydatne w późniejszym życiu. Dlatego młodzież szuka realizacji swoich oczekiwań w placówkach i instytucjach pozaoświatowych.

Wylęgarnia stresów

Szkoła jest postrzegana w kategoriach smutnego obowiązku, ale jest też miejscem, które - jak wykazywali badani - generuje wśród nich najwięcej stresu. Najczęściej związane jest to z zapowiedzianymi sprawdzianami, koniecznością odpowiedzi na forum całej klasy, brakiem czasu na naukę oraz odpowiednich pomocy i materiałów dydaktycznych.

W jaki sposób młodzi bielszczanie radzą sobie ze stresem? Badani przekonywali w swoich odpowiedziach, że nie mają z tym problemów. Napięcia rozładowują poprzez różnego rodzaju używki. Autorzy raportu słusznie więc zauważają, że to tylko pozorne rozładowanie stresu, bo palenie czy picie alkoholu prowadzi do uzależnień. Reasumując, młodzi ludzie nie wiedzą, jak walczyć ze stresem, nie mają w tym odpowiedniego oparcia wśród dorosłych i są z takimi sytuacjami pozostawieni samym sobie.

Online całą dobę

W omawianym raporcie nie zabrakło pytania o internet i bycie w sieci online. Jak można było się spodziewać, większość badanych zadeklarowała, że online jest niemal cały czas. A nagły brak internetu sprawiłby młodzieży wielki problem, bo ustałby kontakt ze znajomymi z grup społecznościowych, nastąpiłby brak informacji. Z drugiej strony ci sami młodzi ludzie uważają, że czas spędzony w internecie mógłby zostać wykorzystany bardziej efektywnie, np. na rzeczywiste spotkania z rówieśnikami (cały raport znajdziesz TUTAJ).

ko