Nieustająca wojna w lesie
Bielsko-Biała jest jednym z nielicznych tej wielkości miast mających w swych granicach administracyjnych duże połacie lasu. Niestety, kolejny raz po tak marnej zimie stan drzewostanu nie napawa optymizmem. Brak wilgoci sprzyja głównemu wrogowi drzew - kornikowi drukarzowi.
O tej porze roku cieszy każdy promień słońca i każdy dzień, gdy niebo koi błękitem. Po zimowej szarówce chciałoby się ciepła i jak najmniej deszczu. Taka aura, to jednak utrapienie dla leśników, którzy z niepokojem obserwują nieustający atak kornika drukarza w otaczających nas lasach.
Nie tylko kornik
- Dlatego teraz cieszymy się, że pada, bo im więcej będzie deszczu i wilgoci, tym silniejsze będą drzewa - tłumaczy Ireneusz Bruszkiewicz, specjalista do spraw ochrony lasu w Nadleśnictwie Bielsko.
Kornik atakuje szczególnie mocno drzewostan w wyższych partiach lasu, przede wszystkim świerka. Drzewo, które ma niedobór wilgoci, staje się mniej odporne na atak chrząszcza i z czasem zupełnie usycha. Taka sytuacja w lasach należących do Nadleśnictwa Bielsko (ale także w innych regionach) trwa od lat i już dawno przerodziła się w nieustającą wojnę leśników z kornikiem drukarzem. Zresztą nie tylko z nim, bo kolejną plagą, która wyniszcza nasze lasy jest choroba opieńkowa. Popularny grzyb potrafi w krótkim czasie, wypuszczając w podłoże tzw. sznur grzybni, zniszczyć całkowicie płytki z natury system korzeniowy świerka, co w połączeniu z niedostateczną ilością wody sprawia, że drzewo w końcu przewraca się.
Początki zmagań z kornikiem drukarzem to lata 60. ub. wieku. Liczne publikacje poświęcone temu zjawisku wskazują, że powodem było zwiększające się pH gleby (jej kwasowość) spowodowane z kolei rozwojem przemysłu i zanieczyszczenia powietrza. To wtedy świerki porastające górskie zbocza w naszym rejonie zaczęły stopniowo umierać. A ponieważ stanowiły ponad 80 proc. górskiego drzewostanu, efekty ataku kornika były wręcz spektakularne. Później było już tylko gorzej…
Dobrze, że pada
- Od lat systematycznie nasadzamy nowe drzewa - mówi Ireneusz Bruszkiewicz. - Właśnie teraz jest ten czas, kiedy nasadzamy jodłę, buka, jawora, lipę, olszę i w mniejszych ilościach modrzewia. Również świerka, ale już sporadycznie. Dlatego dobrze, że tegoroczna wiosna zaczęła się od większej ilości opadów.
Las mieszany jest bardziej odporny na wszelkiego rodzaju szkodniki. Aby jednak zmienić strukturę beskidzkiego drzewostanu, potrzeba jeszcze wielu lat i tak naprawdę to, co dzisiaj robią leśnicy widoczne będzie dopiero przez następne pokolenia.
Natura kornika drukarza każe mu gnieździć się w drzewach i trudno mieć o to do tego małego chrząszcza pretensje. Co jednak powiedzieć o tych wszystkich, którzy wchodząc do lasu łamią gałęzie, niszczą krzewy, płoszą zwierzynę czy też - jak to ma ostatnio miejsce - zawieszają na drzewach różnego rodzaju „ozdoby”?
Szkodnik na dwóch nogach
- Rzeczywiście, spotkałem się z czymś takim - przyznaje nasz rozmówca z bielskiego nadleśnictwa. - Ludzie wieszają na drzewach puszki po piwie, butelki i jakieś inne odpady. Zupełnie nie rozumiem, o co tu chodzi.
Raczej nikt normalny tego nie zrozumie, a fakt wieszania śmieci na drzewach to ponoć ostatnia moda… i to nie tylko w lasach Beskidu. Wypada mieć nadzieję, że skończy się równie szybko, jak się zaczęła. - Nie jest to na szczęście jakaś plaga - mówi Ireneusz Bruszkiewicz. - Ale faktem jest, że każdego roku na sprzątanie lasu wydajemy jako nadleśnictwo kilkadziesiąt tysięcy złotych, które lepiej byłoby przeznaczyć chociażby na sadzonki.
Sprzątając las, leśnicy oprócz zwykłych kuchennych odpadów znajdują całą gamę artykułów gospodarstwa domowego łącznie ze starymi telewizorami, lodówkami, a nawet łóżkami…
ko
Komentarze 12
Ocieplenie klimatu wywiera realne skutki, m.in. takie, że różnych paskudztw typu kleszcze jest coraz więcej. Jeszcze trochę ocieplenia klimatu i będziemy musieli powitać malarię roznoszoną przez komary.
Takiego rabunku i marnotrawstwa chyba nigdzie nie ma

Klauzula informacyjna ›