Nabór do miejskich żłobków został wstrzymany. - Na prywatny żłobek lub nianię nie wszystkich stać - irytują się rodzice. Ratusz tłumaczy, że to skutek zmian związanych ze zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków.

Odkąd w połowie ub. miesiąca wstrzymano nabór do żłobków miejskich na rok szkolny 2016/2017, wielu rodziców nie kryje żalu i irytacji. Okazuje się, że prawie 200 miejsc w dwóch placówkach prowadzonych przez Miasto Bielsko-Biała to za mało, by sprostać zapotrzebowaniu. Sytuację komplikuje fakt, że niektóre dzieci pozostają w żłobkach do czwartego roku życia tylko dlatego, że ich rodzice obawiają się, iż dla trzylatków w przedszkolach zabraknie miejsc.

Jedna pensja nie wystarcza

 - Dla mnie to dramat - stwierdza pani Marta z Bielska-Białej. - Muszę wrócić do pracy, bo mam kredyt hipoteczny. Na opiekunkę mnie nie stać, zresztą chcę, żeby moje dziecko było wśród dzieci, jeśli już nie może być ze mną w domu. Co ja mam zrobić? Mąż pracuje daleko, a ja do pracy wrócić muszę, bo jedna pensja niestety nam nie wystarcza - żali się nasza rozmówczyni.

Problemem dla pracujących na drugą zmianę może być to, że miejskie żłobki są czynne tylko do godz. 16.30. Jeżeli rodzice nie mogą liczyć na pomoc dziadków czy sąsiadów, alternatywą są dla nich żłobki prywatne. Jest ich w naszym mieście dziewięć i dysponują łącznie ok. 150 miejscami.

 - Jestem zbulwersowana - oburza się pani Klaudia, również młoda mama z Bielska-Białej. - Przez to, że moje dziecko nie może iść do publicznego żłobka jestem skazana na prywatny. Gdy jednak zapłacę ponad tysiąc złotych za prywatny żłobek i dodam koszt paliwa na dojazd, to zostanie mi jakieś 300-400 zł na miesiąc. Więc jak żyć? Lepiej zostać na wychowawczym i brać 500 zł od państwa na dziecko i inne zasiłki - ocenia kobieta.

Na kredyt i nianię

Opłata za prywatny żłobek wraz z dodatkowymi kosztami (wyżywienie, pampersy, chusteczki) przekracza nieraz 1 tys. zł miesięcznie. Wielu rodzin na taki wydatek nie stać. Natomiast ci, którzy mimo wszystko decydują się na takie rozwiązanie, podkreślają, że również w prywatnych placówkach obecnie nie jest łatwo o miejsce i także tam funkcjonują listy rezerwowe.

Innym wyjściem może być skorzystanie z usług niani, ale w tym wypadku miesięczny koszt opieki nad dzieckiem może być barierą nie do pokonania. Zatrudniając profesjonalną nianię, trzeba się bowiem liczyć ze stawkami 6-8 zł za godzinę.

 - To co zarobimy praktycznie w całości idzie na spłatę kredytu i nianię - ubolewa pani Dominika. - Zamiast zamykać przedszkola, jak to miało miejsce w Bielsku-Białej kilka lat temu, wystarczyło w nich otworzyć żłobki, a nie byłoby dziś takiego problemu - zastanawia się nasza rozmówczyni.

Rząd powinien przewidzieć

Bielski Ratusz poproszony o skomentowanie sprawy zapewnia, że nabór do miejskich żłobków został wstrzymany jedynie czasowo. - Czekamy na zakończenie rekrutacji do przedszkoli publicznych - wyjaśnia Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Dopiero wtedy będziemy dysponować precyzyjnymi i pełnymi danymi dotyczącymi wolnych miejsc i w przedszkolach, i w żłobku - podkreśla urzędnik.

Przedstawiciel Ratusza zaznacza, że ponieważ sprawa jest zupełnie nowa i stanowi konsekwencję zmian związanych ze zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków, trudno ją komentować. - Wydaje się, że to rząd podejmując decyzję o zmianach w systemie oświaty powinien przewidzieć jej konsekwencje i zadbać o jakąś formę pomocy dla osób, których ona dotyka - uważa Tomasz Ficoń.

Maciej Chrobak