Może nas powoli podtruwać
Wczoraj wieczorem strażacy zostali wezwani do pomiaru tlenku węgla w budynku jednorodzinnym przy ul. Maków w Bielsku-Białej. Okazało się, że stężenie przekracza 10-krotnie dopuszczalną normę. Straż informuje, że liczba podobnych interwencji wciąż rośnie.
Po przybyciu na miejsce zdarzenia strażacy przy pomocy urządzenia pomiarowego sprawdzili stężenie tlenku węgla w łazience, gdzie znajdował się piecyk gazowy. Okazało się, że stężenie śmiercionośnego gazu przekracza 10-krotnie dopuszczalną normę. Ratownicy przewietrzyli wszystkie pomieszczenia i dokonali kolejnych pomiarów. Pogotowie ratunkowe przebadało dwie kobiety przebywające w mieszkaniu. Do szpitala na obserwację zabrano jedną z nich.
Od października ub. roku do marca br. Komenda Miejska PSP w Bielsku-Białej odnotowała na terenie miasta i powiatu bielskiego 110 zdarzeń, w których strażacy byli wzywani do pomiarów tlenku węgla. W wyniku ich interwencji do szpitala zostało przetransportowanych 96 osób z objawami zatrucia tlenkiem węgla, w tym 38 dzieci. W porównaniu z poprzednim sezonem liczba zdarzeń wzrosła o 26 interwencji.
Jak poinformowała nas Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej, wzrost liczby interwencji jest efektem rosnącej świadomości mieszkańców naszego regionu. Dzięki apelom straży pożarnej coraz więcej mieszkań posiada czujniki tlenku węgla. Co czwarte zdarzenie, do którego wyjeżdżali bielscy strażacy, następowało wskutek alarmu czujnika.
- Trzeba pamiętać, że czad może nas powoli podtruwać przez wiele lat, wpływać na nasze problemy ze zdrowiem. Czujnik od razu wychwyci tlenek węgla, przez co daje nam czas na reakcję. W domu możemy nie mieć żadnego piecyka gazowego, a i tak być narażeni na zatrucie za sprawą niesprawnego sprzętu u sąsiadów - podkreśla kpt. Pokrzywa.
bb

Klauzula informacyjna ›