Dwa dni przed Wigilią komornik zablokował Monice Rachubie środki na koncie. - Gdy zadzwoniłam, by wytłumaczyć, że to są pieniądze na dzieci, usłyszałam: „Niech im pani powie, że mamusia się zadłużyła” - opowiada kobieta. Komornik zmienił zdanie dopiero po interwencji posła, którego poprosiła o pomoc.

Monika Rachuba mieszka w dwupokojowym mieszkaniu w starej kamienicy w bielskim śródmieściu. Dzieli je ze swoim partnerem i czwórką dzieci, z których najstarsze ma dziewięć lat, a najmłodsze cztery miesiące. Pani Monika zajmuje się domem i wychowaniem dzieci. Kiedy w listopadzie w rodzinie przyszło na świat  najmłodsze dziecko, Marcel, panią Monikę zaskoczyła informacja, że na jej konto wszedł komornik. Jak mówi, nie miała wtedy głowy, żeby sprawę wyjaśnić. Dziś przyznaje, że to był błąd.

Mamusia się zadłużyła

 - Nie wiedziałam, że mam jakieś długi - żali się nasza rozmówczyni. - Później okazało się, że są to stare niezapłacone rachunki za telefon, o których całkiem zapomniałam. Nie dostawałam żadnych wezwań. Jeśli jakieś przychodziły, to na stary adres, pod którym kiedyś mieszkałam z matką - zastanawia się pani Monika.

Tuż przed Wigilią na konto Moniki Rachuby wpłynęło ponad 2 tys. zł z MOPS. Były to świadczenia rodzinne za dwa miesiące, w tym „becikowe” na Marcelka. - Czekaliśmy na te pieniądze, bo miały być na święta - mówi kobieta. - Niestety,  zostały zablokowane - dodaje.

Dowiedziawszy się o tym, pani Monika natychmiast zadzwoniła do kancelarii Marcina Pieńkosia, komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa, który zablokował jej konto. - Tłumaczyłam, że są to środki ze świadczeń rodzinnych, które zgodnie z prawem nie podlegają egzekucji - opowiada Monika Rachuba. - Na to komornik odpowiedział, że wie o tym, ale i tak ich nie odblokuje. Gdy go zapytałam, co mam w święta powiedzieć dzieciom, odpowiedział: „Niech im pani powie, że mamusia się zadłużyła” - relacjonuje.

Komornik się nie zgadza

Po tej rozmowie kobieta wysłała komornikowi pismo z prośbą o niezwłoczne odblokowanie bezpodstawnie zajętych środków. Dołączyła wyciągi z rachunku za ostatnie trzy miesiące i zaświadczenie z MOPS, że przelew obejmował wyłącznie świadczenia rodzinne. - Mimo tych wyjaśnień konto było zablokowane przez prawie dwa tygodnie - ubolewa pani Monika. - Komornik zmienił zdanie dopiero po interwencji posła Stanisława Pięty, którego poprosiłam o pomoc.

Pani Monika poskarżyła się na działania komornika także do sądu. - Warszawski Sąd Rejonowy poinformował mnie, że upomni komornika, iż tego typu wnioski rozpatruje się niezwłocznie - mówi nasza rozmówczyni.

Monika Rachuba zapewnia, że zamierza jak najszybciej spłacić długi. Ze względu na trudną sytuację życiową nie jest jednak w stanie jednorazowo pokryć całej kwoty. - Dlatego zaproponowałam, że będę płacić w miesięcznych ratach - mówi. - Z jakiegoś powodu komornik nie chce się zgodzić - dziwi się kobieta.

Posowieckie resentymenty?

Komentując tę sprawę, poseł Stanisław Pięta (PiS) zwraca uwagę na problem urzędników państwowych nadużywających swoich uprawnień. - Kończy się czas tolerowania w Polsce ordynarnej niesprawiedliwości - zaznacza poseł. - Każdy funkcjonariusz publiczny powinien wobec obywatela przyjmować charakterystyczną dla cywilizacji zachodniej postawę służby. Ktoś, kto ma jeszcze resentymenty posowieckie lub jeżeli komuś wydaje się, że przynależy do jakiejś elity, korporacji, etc. i z tego powodu wolno mu krzywdzić obywatela, powinien pomyśleć o zakończeniu pracy polegającej na reprezentowaniu polskiego państwa - podkreśla parlamentarzysta.

O komentarz poprosiliśmy także Marcina Pieńkosia, komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Mokotowa. Nie otrzymaliśmy jednak jego stanowiska.

Maciej Chrobak