Względy estetyczne zadecydowały o postawieniu dwóch oddzielnych wiat zamiast jednej na nowych przystankach komunikacji miejskiej. Podczas każdego weekendu w wiatach przystankowych na terenie Bielska-Białej wybijanych jest co najmniej kilka szyb.

Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej o informację na temat nowych wiat przystankowych poprosił radny Maurycy Rodak. W swojej interpelacji pytał, na czym polegał zamysł stawiania obok siebie dwóch osobnych wiat przystankowych zamiast jednej, a także jaki jest sens montażu popielniczek na przystankach, gdzie obowiązuje zakaz palenia. Rodak zwrócił uwagę na kiepską jakość mapy linii komunikacyjnych zamontowanej na przystankach. Dlaczego dotąd nie wymieniono szyby wybitej kilka tygodni temu  w wiacie przy Parku Włókniarzy?

Do pytań radnego odniósł się pełnomocnik prezydenta Henryk Juszczyk, który poinformował, że o postawieniu dwóch oddzielnych wiat przystankowych zamiast jednej zadecydowały względu estetyczne. - Miasto jest górzyste, długa wiata o długości 7-8 metrów z jednej strony dotykałaby chodnika, a z drugiej znajdowała się w powietrzu. Urzędnik wyjaśnił, że popielniczki zamontowane zostały dla wygody pasażerów, którzy przyszli na przystanek z zapalonym papierosem i teraz zgodnie z przepisami muszą zgasić niedopałek. - Zamontowana popielniczka ma służyć zgaszeniu papierosa i wyrzucenia go do kosza, nie powodując zapalenia się śmieci - mówił pełnomocnik.

Przedstawiciel prezydenta miasta tłumaczył, że szyba w wiacie przy Parku Włókniarzy nie została jeszcze wymieniona, ponieważ gmina oczekuje na wypłatę pieniędzy od ubezpieczyciela. Henryk Juszczyk poinformował radnych, że podczas każdego weekendu w Bielsku-Białej chuligani wybijają 5-10 szyb w wiatach przystankowych, lecz do aktów wandalizmów najczęściej dochodzi na peryferiach miasta. Ulice centrum są lepiej chronione przez policję i Straż Miejską.

bak