- Pomyślałam, że spokojnie pociągnę następne 10 godzin, ale to podejście na Hrobaczą Łąkę…to była jedna walka ze sobą. Myślałam, że zrezygnuję - mówiła białostocczanka po tym, jak pomodliła się u stóp górującego nad Bielskiem-Białą Jubileuszowego Krzyża.

Ponad 700 kilometrów przemierzyli łącznie uczestnicy kilkunastu Ekstremalnych Dróg Krzyżowych, jakie przeszły w nocy z 18 na 19 marca na Podbeskidziu. Wśród wytyczonych tras - od Śląska Cieszyńskiego przez Beskid Żywiecki i Mały - większość przebiegało w trudnym terenie górskim i wiodło pokrytymi śniegiem szlakami beskidzkimi. Na Podbeskidziu wytyczono także trasy dla mniej wprawionych piechurów. Trasy z Andrychowa i Oświęcimia prowadziły do sanktuarium pasyjno-maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. Pielgrzymi z Witkowic szli do sanktuarium maryjnego w Rychwałdzie.

Uczestnicy wyprawy szli w grupkach zaopatrzonych w drewniane krzyże i materiały do rozważań. Zmagali się z ciemnościami, mgłą, błotem i własnym zmęczeniem. Część tras wspinała się stromo w górę po to, by za chwilę opadać. Przewyższenia wynosiły niekiedy około 2 tys. metrów. Średnio do pokonania było około 40 km. Większość uczestników EDK stanowili mężczyźni. Trzy młode kobiety z Białegostoku, Cieszyna i Jasienicy, które 19 marca nad ranem dotarły pod 40 metrowy krzyż na Trzech Lipkach w Bielsku-Białej, wyruszyły razem w piątek wieczorem po mszy w kościele św. Jana Chrzciciela w bielskich Komorowicach.

bb

Foto: diecezja bielsko-żywiecka