Najnowsza premiera w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej wywołała wiele emocji zanim jeszcze podniesiono kurtynę. W miejsce po niezrealizowanej "Matce Joannie od Aniołów” zaproponowano widzom wielokrotnie inscenizowaną sztukę Szekspira pt. "Makbet”. Czy twórcy poradzili sobie z przygotowaniem premierowego spektaklu w tak krótkim czasie?

"Makbet” napisany przez Williama Shakespeare’a w 1606 roku należy do najczęściej adaptowanych sztuk, jest również najkrótszą tragedią tego autora. To nie tylko opowieść o władzy, wielkiej namiętności i mechanizmach polityki, lecz przede wszystkim o wtajemniczeniu w los. Sztuka oparta została na przekazach historycznych dotyczących króla szkockiego o tym samym imieniu.

Duże wyzwanie dla zespołu

 - Co nami kieruje, od czego zależymy, na co mamy wpływ, czy rządzi nami przypadek, czy konieczność? "Makbet" w Bielsku-Białej to spektakl wierny duchowi Szekspira, mówiony współcześnie brzmiącym wierszem Barańczaka - w zasadzie bez skrótów. To z jednej strony spektakl aktorski - oparty na kreacjach prawie całego zespołu Teatru Polskiego, a z drugiej wielkie widowisko uruchamiające teatralną machinę - mówi reżyser Grzegorz Suski, znany bielskiej widowni m.in. z choreografii w farsie pt. ,,Kogut w rosole”.

Każda sztuka Szekspira jest dużym wyzwaniem dla aktorów i reżysera. Oryginalna scenografia autorstwa Witolda Mazurkiewicza i Alicji Wątor od pierwszej sceny wprowadza widza w osnutą mgłą tajemniczości średniowieczną rzeczywistość. Doskonale komponują się z nią przypominające współczesne gry komputerowe kostiumy autorstwa Anny Czyż oraz  wielowymiarowa muzyka dobrana przez Grzegorza Suskiego. Wszystkie te elementy umiejętnie dopasowują się do ponadczasowego przesłania Szekspira.

"Ciągle to jutro, jutro i znów jutro
Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,
Aż do ostatniej głoski czasokresu;
A wszystkie wczora to były pochodnie,
Które głupocie naszej przyświecały
W drodze do śmierci” - komentuje swoje życie tytułowy bohater.

W tekście jest wszystko

  - Makbet mógłby być dzisiaj ambitnym prawnikiem, rezolutnym biznesmenem, początkującym politykiem, bo choć jego działania ubrane są w historyczny kostium, to mechanizmy pozostały te same - dodaje reżyser spektaklu.

Spore wrażenie robią na widzach efekty specjalne w postaci walk na miecze, akrobacji, multimediów czy tanecznych rytuałów wiedźm (świetnie zagranych przez Darię Polasik-Bułkę, Zofię Schwinke i Flaunnettę Mafę). Widać, że reżyser ma doświadczenie w realizacji widowisk taneczno-muzycznych. W bielskiej inscenizacji zabrakło jednak czegoś, co odróżniłoby ją od innych. Reżyseria bywa tu zbyt dosłowna: pokazanie wszechobecnej czerwieni, zakrwawionego ducha czy głów latających po każdym zabójstwie ogranicza wyobraźnię widowni, która przecież od pierwszej sceny emocjonalnie odbiera wspomnianą scenografię i muzykę.

 - Z tekstem Szekspira bardzo dobrze się pracuje, bo w nim jest wszystko napisane. Nie jest naszym celem stworzenie spektaklu historycznego czy archeologicznego - tłumaczy Grzegorz Suski. - Szekspir, moim zdaniem, opisuje uniwersalne prawdy na temat człowieka.

Fenomenalny Czaderna

Główną osią fabularną spektaklu jest związek Makbeta i Lady Makbet. Widzowie poznają jego rozkwit, by z czasem stać się świadkami ich upadku. Niestety, gra Marty Gzowskiej-Sawickiej, która wcieliła się w rolę Lady Makbet rozczarowuje. Histeryczna mimika, krzyki i okładanie pięściami rozmówcy nie wystarczą, by wyrazić tragizm tej postaci.

Z kolei wydający się zbyt młody do tej roli Michał Czaderna zagrał Makbeta fenomenalnie. Wraz z rozwojem fabuły nawet jego delikatna, chłopięca twarz przeradza się na oczach widowni w zacięty wizerunek mordercy i tyrana.

"Makbet” w Teatrze Polskim jest wierną inscenizacją przekładu Barańczaka. Dlatego warto się na niego wybrać, jeśli ktoś chciałby  poznać lub utrwalić sobie w całości tekst Szekspira. Jednak mimo interesującej oprawy wizualnej i kreacji tytułowego bohatera, trudno znaleźć w tym spektaklu oryginalność, która na długo pozostałaby w pamięci widzów.

Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Dorota Koperska

O przyczynach odwołania prac nad spektaklem "Matka Joanna od Aniołów" szczegółowo pisaliśmy w artykule Plagiat w Teatrze Polskim?