Niewiele dziś wiemy o Janie z Czechowic, Wacławie z Bielska czy Wawrzyńcu z Lipnika. Ale pięć i pół wieku temu, gdy pod ich mieczami padały krzyżackie zamki, mieli oni swoje dni chwały. Rycerze z naszych stron walnie przyczynili się do zwycięstwa polskiego króla w długiej wojnie z zakonem.

Czterdzieści cztery lata po Grunwaldzie, 6 marca 1454 roku król polski Kazimierz Jagiellończyk wydał dokument inkorporujący Prusy do Królestwa Polskiego. W ten sposób rozpoczęła się nowa wojna z Zakonem Krzyżackim. Całą zimę monarcha poświęcił przygotowaniom do starcia, głównie gromadzeniu armii. Nie mogło to być pospolite ruszenie, bo w tamtych czasach wojny wygrywały armie zaciężne. Kazimierz Jagiellończyk zwrócił się tedy do rycerstwa wszystkich ziem koronnych i obcych, by zaciągało się na wojnę z Krzyżakami. Monarcha obiecywał, że żołd będzie nie mniejszy niż u Krzyżaków.

Na ten apel z całego Śląska, należącego wówczas do królestwa Czech, rycerstwo zaczęło ściągać pod królewskie sztandary. Było to o tyle zadziwiające, że w poprzedniej wojnie polsko-krzyżackiej (1409-1411) Śląsk w olbrzymiej większości stanął po stronie Zakonu Krzyżackiego.

Jan Czelo i jego rota

Szczególnie licznie u boku Kazimierza Jagiellończyka stanęło rycerstwo z polsko-czeskiego pogranicza. Ziemia oświęcimska i zatorska oraz cieszyńska dały wielu żołnierzy na wojnę z Krzyżakami. Już w lutym 1454, dwa tygodnie przed wypowiedzeniem wojny, książę oświęcimski Jan IV z okoliczną szlachtą udał się na dwór w Krakowie i poprzysiągł królowi polskiemu walczyć z zakonem. Po tym ślubowaniu książę został powołany na dowódcę roty na żołdzie skarbu koronnego.

W rocie księcia rozpoczyna służbę Jan Czelo herbu Kościesza, syn Mikołaja, szlachcic z Czechowic w Księstwie Cieszyńskim. Rycerz ten przeszedł całą trzynastoletnią kampanię. Jak podają źródła, Jan Czelo, dla którego wojaczka była zwykłym rzemiosłem, postąpił bardzo honorowo, nie żądając od króla wypłaty żołdu przed zakończeniem wojny. Już w lutym 1454 rycerz z Czechowic bierze udział w zdobyciu potężnego zamku w Toruniu. Porażka owa była dla Krzyżaków pierwszym wielkim ciosem w tej wojnie.

Z Torunia Jan Czelo udał się pod Malbork, ówczesną stolicę państwa krzyżackiego, by wziąć udział w oblężeniu zamku. 13 marca 1454, w drodze z Kwidzynia do Malborka Jan Czelo wysyła list do wielkiego mistrza krzyżackiego, w którym wraz ze swoim bratem Piotrem, Mikołajem Klochem z Bestwiny i Wawrzyńcem z Lipnika wypowiadają mistrzowi krzyżackiemu wojnę. List napisany w języku staroczeskim zachował się do dziś. Wiemy, że po 1455 Jan Czelo sformował własną rotę, w której walczył m.in. Jarosław z Malec k. Kęt. Pierwszą ratę żołdu wypłacono rocie 11 czerwca 1456. Było to 50 grzywien (jedna grzywna odpowiadała dwustu gramom srebra).

Warmia w ogniu

27 stycznia 1458 Jan Czelo zdobywa ze swoim oddziałem zamek w Lidzbarku Warmińskim, nieformalną stolicę biskupa warmińskiego Pawła Legendorfa, ówczesnego stronnika Krzyżaków. W tymże roku Jan Czelo dowodzi już oddziałami zaciężnymi na terenie całej Warmii. Mimo królewskiego zakazu, żeby nie prowokować biskupa warmińskiego do dalszej wojny, Jan Czelo łamie rozkaz, i w 1461 zdobywa kolejne warownie. Wkrótce wojska znajdujące się pod jego komendą opanowują całą Warmię. Skutek tej „niesubordynacji” jest jednak pozytywny, bo po wojnie całą tę ziemię przyznano Polsce.

W Lidzbarku Warmińskim załoga podległa Janowi Czelo stacjonuje trzy lata, do 30 sierpnia 1461, kiedy to do miasta wchodzą wojska królewskie. Kazimierz Jagiellończyk wydał później zamek prawowitemu właścicielowi, biskupowi Pawłowi Legendorfowi. W zamian biskup musiał zapłacić monarsze 10 tysięcy grzywien. Zmagania z biskupem warmińskim kończy ostatecznie traktat pokojowy, który - za zgodą króla polskiego - pieczętują Jan Czelo z Czechowic, królewski namiestnik Prus Ścibor Bażyński, wojewoda inowrocławski Jan Kościelecki oraz inni znakomici rycerze i dostojnicy.

16 marca 1464 Jan Czelo jest jednym z dowódców wojsk, które zdobywają Elbląg, ostatnią dużą twierdzę krzyżacką. Po upadku Elbląga zakon ostatecznie przystaje na pertraktacje, które dwa lata później doprowadzą do drugiego pokoju toruńskiego. W uznaniu zasług za zdobycie Elbląga, Kazimierz Jagiellończyk mianuje Jana Czelo namiestnikiem starosty malborskiego.

Na żołdzie dwóch królów

Sześć lat po zakończeniu wojny, w grudniu 1472 monarcha wezwał radę miejską w Gdańsku do wypłaty Janowi Czelo z Czechowic, najemnikowi czeskiemu, zaległego żołdu. Kwota, spłatę której gwarantowały listy królewskie, była jak na owe czasy olbrzymia i wynosiła 7061,5 florenów. Mimo królewskiego wezwania, rycerz pieniędzy od gdańskich mieszczan nie otrzymał.

Widząc daremność swoich starań, Jan Czelo opuszcza Pomorze i wraca w rodzinne strony, na Śląsk Cieszyński. Rozżalony zwraca się wtedy do wrogów Polski. Pomocną dłoń wyciąga doń Maciej Korwin, król Węgier. W 1477 Jan Czelo jest u boku Macieja Korwina w zajętym przez węgierskiego monarchę Wrocławiu.

Nazwisko szlachcica z Czechowic pojawia się też w opisach kolejnego konfliktu króla polskiego z biskupem warmińskim i Krzyżakami, który potrwa dwa lata i przejdzie do historii jako „wojna popia”. Za namową Kazimierza Jagiellończyka, który obiecuje Janowi Czelo spłatę zaległego żołdu, rycerz opuszcza Macieja Korwina i raz jeszcze przybywa do Prus Królewskich, obsadzając zamki w Brodnicy, Starogrodzie, Chełmnie i Lidzbarku Warmińskim.

Rycerz wraca do domu

Niedługo potem, 30 listopada 1479 stany pruskie potwierdzają gotowość zapłaty na jego rzecz zaległości. Podejmują się także pośrednictwa w pertraktacjach z mieszczaństwem gdańskim i Mikołajem Bażyńskim (synem Ścibora), kasztelanem Gdańska i namiestnikiem Prus. Uzgodniono, że w kosztach partycypować będą wszystkie miasta pruskie. Rycerz do kwoty żołdu doliczył odsetki w wysokości 1900 florenów. Dodatkowo zażądał, tytułem zadośćuczynienia za przewlekłość postępowania, zapłaty w towarze o wartości 500 florenów. 15 grudnia 1483 otrzymał jednak tylko 1000 florenów w gotówce i 500 florenów w towarze.

Po zakończeniu działań wojennych Jan Czelo wrócił do Czechowic. Zmarł między 29 września a 23 listopada 1518. Do końca życia reszty żołdu nie otrzymał, mimo listów, jakie jeszcze w roku 1510 słali do niego w tej sprawie mieszczanie gdańscy.

Oprócz wymienionych tu rycerzy, źródła podają, że w wojnie trzynastoletniej pod królewskimi sztandarami służyli z naszego regionu m.in. mieszczanin bielski Wacław, Michał z Osieka k. Kęt, Jakub i Kiczka z Oświęcimia, Wojtek z Bielan oraz Maciej z Wilamowic.

Maciej Chrobak

Artykuł powstał w oparciu o wykład dra Przemysława Stanki z Instytutu Historii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wygłoszony dla bielskich licealistów z okazji 550. rocznicy powrotu Polski nad Bałtyk. Wydarzenie odbyło się na początku marca br. w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Bielsku-Białej. Jego współorganizatorem była Liga Licealna.