Polak nie chce, ale Ukrainiec weźmie
Iwan na Ukrainie zarabiał w przeliczeniu na polską walutę około 650 zł, zarządzając jako inżynier kilkudziesięcioosobową załogą. Za litr benzyny musiał płacić blisko 20 zł, a za mięso ponad dwa razy więcej. W Polsce zarabia prawie trzy tysiące…
- Trudno się żyje w moim kraju - nie ukrywa smutku Iwan. - A lata uciekają…
Dostał pracę w zawodzie
Do Bielska-Białej Ukrainiec trafił przypadkiem. Decydując się na pracę na emigracji, nie myślał o konkretnym mieście. - Wrzuciłem do internetu moje CV i czekałem - tłumaczy. - Zgłosiła się firma z Bielska-Białej, więc spakowałem rzeczy i przyjechałem. Pierwszy raz na początku ub. roku.
Iwan jest inżynierem energetykiem. Może mówić o wielkim szczęściu, bo w Bielsku-Białej dostał pracę w swoim zawodzie. - Bardzo dobrze mi się tu u was pracuje - mówi. - Ludzie są przyjaźni, praca dobra. Szkoda, że tak nie jest u nas, na Ukrainie. Może kiedyś? Oby…
Jedyny problem, z jakim Iwan spotkał się w Bielsku-Białej, to znalezienie mieszkania. - Gdy ktoś słyszy, że jesteś z Ukrainy, z miejsca mówi, że nie ma wolnego pokoju, chociaż się ogłasza, że ma - przekonuje nasz rozmówca. - Nie rozumiem, dlaczego? Przecież nie jestem Syryjczykiem… Może ludzie myślą, że jak się jest obcokrajowcem i szuka pracy, to człowiek przyjechał nielegalnie? Dziwne to.
Więcej ofert niż chętnych
Iwan nie ma pojęcia ilu może być jego rodaków w Bielsku-Białej. Takich, którzy przyjechali tu za pracą. Sądzi jednak, że sporo. - Chodząc po mieście, czekając na autobus, słyszę moją ojczystą mowę - tłumaczy. - Ale nie trzymamy się tutaj razem, każdy raczej osobno troszczy się sam o siebie.
Według jednej z bielskich agencji pośredniczącej w załatwianiu Ukraińcom pracy, chętnych do niej na terenie Bielska-Białej nie jest jednak aż tak dużo. - Kolejek w każdym razie nie ma - twierdzi pracownica agencji. - Więcej jest obecnie ofert pracy niż osób poszukujących jej. Ale ruch w interesie jest, nie przeczę, i raczej ma tendencję zwyżkową.
Bielscy pracodawcy poszukują tymczasem ludzi (mowa wciąż o obywatelach Ukrainy) do pracy głównie w sektorze budowlanym, spożywczym. Poluje się też na spawaczy. Ale najbardziej poszukiwani są kierowcy tirów z uprawnieniami do kursów na międzynarodowych trasach.
Dziwna maniera
Pani z agencji pracy potwierdza też spostrzeżenia Iwana, co do problemów z uzyskaniem przez Ukraińców zakwaterowania. Wymienia jednak inny tego powód. - Nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy mają jedną dziwną manierę - tłumaczy. - Oczekują, że znajdą mieszkanie za 300, góra 400 zł. Oczywiście, chodzi o pokój. Po prostu, według mnie, wybrzydzają nieco. W Polce przecież normalni ludzie też nie zarabiają kokosów. A Ukrainiec, kiedy mu proponuję pracę za 2 tys. zł zaczyna kręcić nosem i pyta, jak wyposażone jest mieszkanie, bo w ofercie pracy musi być zawarte zakwaterowanie.
288 - tyle tzw. oświadczeń pracodawców o zamiarze powierzenia pracy obywatelom Ukrainy zarejestrował od początku roku do 10 marca Powiatowy Urząd Pracy w Bielsku-Białej. Tylko bowiem ta instytucja rejestruje cudzoziemców przyjeżdżających do Polski za chlebem. Czy to dużo, czy mało?
- W każdym razie od początku ub. roku, w stosunku do lat poprzednich, nastąpił pięciokrotny wzrost liczby wydawanych zezwoleń na pracę dla obcokrajowców - informuje Leszek Stokłosa, dyrektor PUP w Bielsku-Białej.
ko
Komentarze 15
skąd takie ..... jak ty się biorą, chyba też wypadek z gumą
Swoją drogą ten tryb "wykazywania", że pracodawca nie znajdzie Polaka na dane stanowisko można by sobie odpuścić, bo to farsa. Dowodzi się tego poprzez ogłoszenie z ofertą pracy z najniższym możliwym wynagrodzeniem i najwyższymi możliwymi wymaganiami, na które o dziwo nie ma chętnych. Pamiętam ogłoszenie dla kapitana samolotu Airbus A320 za najniższą krajową i ze znajomością języka ukraińskiego.

Klauzula informacyjna ›