- To skandal - oburza się właścicielka jednego ze sklepów w Domu Handlowym „Wokulski”. - Od trzech lat nikt tego nie naprawia, tymczasem gołym okiem widać już nowe pęknięcia i szczeliny. Boimy się, że jak na wiosnę rzeka się podniesie i podmyje mur, runąć może ściana „Wokulskiego”. Oby nie razem z nami - martwi się nasza rozmówczyni.

Przypomnijmy, mur runął 24 czerwca 2013. Od tego czasu trwa urzędniczy pin-pong między bielskim Ratuszem a Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Gliwicach (RZGW). Żadna z tych instytucji nie czuje się kompetentna w sprawie i wskazuje drugą stronę jako odpowiedzialną za rozwiązanie problemu.

Ratusz: to sprawa RZGW

Bielski Ratusz niezmiennie stoi na stanowisku, że mury oporowe wzdłuż rzeki pełnią funkcję opasek brzegowych i w związku z tym w świetle prawa są urządzeniami wodnymi, za które odpowiada RZGW. - Gmina nie ma tytułu prawnego do wydatkowania środków finansowych na odbudowę muru - tłumaczy Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu. - Niezależnie od przyczyny uszkodzenia muru, odbudowę winien realizować jego administrator - podkreśla urzędnik.

Przedstawiciel Ratusza przypomina, że gmina wielokrotnie występowała do RZGW, a także do Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który prowadzi w tej sprawie postępowanie administracyjne, o niezwłoczną likwidację zagrożeń dla ludzi i mienia spowodowanych nieodpowiednim stanem technicznym muru.

 - Warto dodać, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 4 lutego 2014 wyraził pogląd, że „podmiotem odpowiedzialnym w niniejszej sprawie nie jest Gmina Bielsko-Biała. Gmina bowiem nie dysponuje żadnym prawem do działki, na której znajduje się sporny mur oporowy” - argumentuje Tomasz Ficoń.

RZGW zaprzecza

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach odbija piłeczkę, twierdząc, że mur nie jest elementem regulacji cieku, a jego utrzymanie nie leży gestii administratora rzeki. - Mimo to już w 2011 sygnalizowaliśmy problem muru włodarzom miasta, zanim ten się zawalił - zauważa Linda Hofman, rzecznik prasowy RZGW.

Sporem, kto ma załatać dziurę, zajęły się służby budowlane. Najpierw Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego nakazał RZGW wykonanie odpowiedniej ekspertyzy. RZGW się jednak odwołał. Sprawę zbadał więc Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego, który z kolei uznał, że przeprowadzenie ekspertyzy nie leży we właściwości RZGW.

I tak spór ciągnie się od trzech lat. Tymczasem dziura jak straszyła, tak straszy, budząc obawy kupców z „Wokulskiego”. Promyk nadziei pojawił się ostatnio wraz z powołaniem nowego wicewojewody śląskiego. Bielszczanin Jan Chrząszcz, który objął ten urząd, podziela niepokój kupców i obiecuje zająć się tematem. - Śląski Urząd Wojewódzki podejmie odpowiednie kroki, mające na celu wyjaśnienie sytuacji - zapowiada wicewojewoda.

Maciej Chrobak