Tysiąc jeden niebezpieczeństw
Mimo opadów śniegu, nie ustają prace na Bulwarach Straceńskich. Inwestycja, o której rozpoczęciu pisaliśmy pół roku temu w artykule Zwrot w sprawie bulwarów, powoli wychodzi z ziemi.
Na ukończeniu jest budowa płyty pierwszego boiska, a także położonych obok chodników i ścieżek rowerowych. Gotowa jest też płyta pod pierwszą siłownię, gdzie - jeśli pogoda dopisze - niedługo staną pylony pod urządzenia do ćwiczeń. Budynek sanitariatów został pokryty dachówką. Realizowane są sieć sanitarna i drenaż. Zgodnie z przewidywaniami, zakończenia wszystkich prac i oddania obiektów do użytku można się spodziewać we wrześniu br.
Długa droga do domu
Niestety, prace budowlane wiążą się z pewnymi utrudnieniami dla mieszkańców. - Skarżą się szczególnie osoby starsze, po sześćdziesiątce, które wracają do domu z zakupami - mówi Danuta Krywult, przewodnicząca Rady Osiedla Leszczyny. Zdaniem naszej rozmówczyni, największy problem mają osoby, które wysiadały na przystanku autobusowym Górska/Bulwary i kierowały się ku schodom po drugiej stronie bulwarów. Dla kogoś kto mieszka na osiedlu przy ul. Bolesława Śmiałego to najkrótsza droga do domu.
- Teraz, z powodu wykopów, żeby wrócić do domu, osoby te muszą nadkładać ogromny kawał drogi - zauważa Danuta Krywult. - Wracają naokoło ulicą Jeździecką, która zaczyna się dwa przystanki dalej - tłumaczy przewodnicząca, dodając, że podobne problemy zgłaszają mieszkańcy położonego nieco wyżej osiedla deweloperskiego. - Gdyby to była kwestia dwóch tygodni, pewnie dałoby się jakoś wytrzymać, ale roboty mają trwać dziewięć miesięcy - żali się nasza rozmówczyni.
Niektórzy z mieszkańców, nie bacząc na ryzyko, wciąż jednak korzystają ze starych ścieżek i skrótów. Taka lekkomyślność martwi budowlańców.
Lekkomyślność i wandalizm
- Bulwary to obecnie teren budowy, z czym wiąże się tysiąc jeden niebezpieczeństw - przestrzega Barbara Tomala, współwłaścicielka firmy „Tomart” S.C., wykonawcy robót. - Tymczasem mimo ostrzeżeń, wciąż chodzą tam osoby starsze i matki z małymi dziećmi.
Barbara Tomala podkreśla, że sytuację pogarsza błoto, w którym koparki i ciężarówki żłobią głębokie koleiny. - Prawdziwą plagą są chuligani - ubolewa. - Kiedyś pod osłoną nocy zniszczyli na budowie tablice i znaki ostrzegawcze.
Nasza rozmówczyni opowiada, że część tablic budowlańcy znaleźli nazajutrz w korycie potoku. Były pogięte i połamane. Był też przypadek, że w barakowozie należącym do pracowników wybito szyby, kiedy indziej obrzucono ich puszkami po piwie. - Prosimy mieszkańców o wyrozumiałość i cierpliwość, ale także o pomoc i reagowanie na akty wandalizmu - apeluje Barbara Tomala. - W końcu chodzi o budowę obiektu, który służąc nam wszystkim, będzie wizytówką miasta - podkreśla.
Trudno uniknąć utrudnień
Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, którego zapytaliśmy o skargi mieszkańców, uważa, że przy tak poważnych pracach ziemnych trudno uniknąć utrudnień. - Wraz z wykonawcą staramy się jednak na bieżąco podejmować działania, które zniwelowałyby niedogodności na jakie narażeni zostali mieszkańcy - zapewnia przedstawiciel Ratusza. - Powstał tam m.in. tymczasowy chodnik z płyt betonowych. Będziemy też starać się realizować w pierwszej kolejności docelowe ciągi piesze - deklaruje Tomasz Ficoń.
Urzędnik informuje, że do walki z wandalami skierowane będą dodatkowe patrole Straży Miejskiej, a po zakończeniu inwestycji teren bulwarów zostanie wyposażony w kamery monitoringu.
Maciej Chrobak
Na zdjęciu poniżej: Barbara Tomala
Galeria:
Komentarze 23
Grunt że Straż Miejska będzie sąsiadowała z kibelkiem ;)


Klauzula informacyjna ›