Biblioteki nie funkcjonują wyłącznie z dotacji. Same również starają się zarobić jakiś grosz. Książnica Beskidzka w Bielsku-Białej na przykład sprzedała powierzchnię reklamową bankowi, co nie wszystkim się podoba.

Jedna z Czytelniczek powiadomiła nas o bulwersującej, jej zdaniem, sprawie. - Będąc dzisiaj w Książnicy Beskidzkiej na ul. Słowackiego - pisze pani Maria - zostałam zaczepiona przez młodego pana z ofertą założenia konta w banku. Pan stał od razu przy wejściu do środka, a z boku stało stoisko z kilkoma banerami banku. Czy biblioteka, miejsce publiczne, jest odpowiednim miejscem do nagabywanie potencjalnych klientów? Pamiętajmy, że biblioteka to miejsce ciekawych wystaw, spotkań z ciekawymi i wybitnymi osobami, a nie słup reklamowy. Jestem ciekawa stanowiska Dyrekcji.

Zapytaliśmy więc dyrektora Książnicy Beskidzkiej Bogdana Kocurka, skąd taka sytuacja. - Sprzedaliśmy po prostu powierzchnię reklamową - wyjaśnia dyrektor. - Wszystkie zresztą znajdujące się u nas ulotki i plakaty reklamowe eksponowane są odpłatnie.

W ten sposób, jak się okazuje, Książnica zdobywa dodatkowe pieniądze na swoją działalność, których przecież kultura jako taka zbyt wiele nie ma.

ko