Trudna przestrzeń publiczna
Tak zwana ustawa krajobrazowa miała uporządkować sprawy związane z reklamami w gminach. Od jej wejścia w życie minęło już blisko pół roku, jednak w otaczającym nas reklamowym galimatiasie nie nastąpiły, jak dotąd, żadne zmiany. I szybko, jak się okazuje, do nich nie dojdzie.
Przypomnijmy, ustawa weszła w życie na początku września ub. roku. Jej zadaniem jest oczyszczenie przestrzeni publicznej z niepotrzebnych, nielegalnych i mało estetycznych reklam. Daje do rąk samorządowców broń, dzięki której nasze otoczenie ma być bardziej przyjazne dla oka i bezpieczniejsze chociażby dla kierowców.
Kupa ważniejszych spraw
Bronią ma być prosta w swojej istocie procedura pozwalająca na egzekwowanie prawa. Dzisiaj bowiem ci, którzy stawiają nielegalne reklamy, a jest ich w Bielsku-Białej blisko połowa z ogólnej liczby, mogą się przepisami raczej nie przejmować i najczęściej tak właśnie czynią. - Jest w tym dużo prawdy - przyznaje Krzysztof Gieleciak, plastyk miejski. - Sprawami nielegalnych reklam zajmuje się wciąż nadzór budowlany, który, co tu dużo mówić, nie traktuje tego priorytetowo, bo ma kupę ważniejszych spraw. Tak się zresztą dzieje w całym kraju. Dlatego nowa ustawa zupełnie to zmienia i upraszcza tę kwestię.
Problem w tym, jak twierdzi plastyk, że „ustawa reklamowa” nie jest łatwa do wprowadzenia w życie. Z wielu względów. - Po pierwsze, to dla nas wszystkich nowość. Po drugie, zawarte w ustawie rozwiązania zahaczają o wiele innych przepisów, z którymi muszą być przecież zgodne i współgrać. Mamy tu na przykład prawo o ruchu drogowym czy prawo własności. Wszystkie te kwestie muszą być skonsultowane z poszczególnymi wydziałami urzędu oraz, oczywiście, z prawnikami. Tak, aby nowe rozwiązania były skuteczne i nie narażały gminy na procesy o odszkodowania. Na początek jednak musi zostać podjęta uchwała Rady Miejskiej w tej sprawie - podkreśla urzędnik.
Nie próżnują, konsultują
W Bielsku-Białej projekt wspomnianej uchwały zawierający konkretne rozwiązania jest już gotowy. Wciąż jednak trwają dyskusje nad nim w poszczególnych wydziałach Urzędu Miejskiego i z prawnikami. Krzysztof Gieleciak informuje, że wprowadzenie nowych przepisów będzie poprzedzone społecznymi konsultacjami. Być może uchwała zostanie przyjęta w połowie tego roku.
- Nie próżnujemy - zapewnia pan Krzysztof. - Obecnie przeprowadzamy inwentaryzację wszystkich pozwoleń na umieszczenie reklam w mieście, prowadzimy konsultację, ale też na bieżąco wydajemy pozwolenia na nowe reklamy, a także monitorujemy miasto w poszukiwaniu reklam nielegalnych.
Okazuje się, że rocznie gmina daje pozwolenia na zaistnienie w różnej formie ponad trzystu reklam. Drugie tyle powstaje w sposób nielegalny. To właśnie tworzy wspomniany chaos reklamowy, który często nie ma nic wspólnego z estetyką, a nawet bezpieczeństwem komunikacyjnym (tablice zasłaniające znaki drogowe czy oślepiające swoim blaskiem reklamy stojące tuż przy pasie drogowym). Według plastyka miejskiego, najgorzej pod tym względem jest na drogach wylotowych z miasta.
Karne opłaty za zwłokę
A jak tzw. przestrzeń publiczna będzie wyglądała, gdy przepisy nowej ustawy zaczną już działać? - Nie należy oczekiwać, że sytuacja zmieni się z dnia na dzień - tłumaczy Krzysztof Gieleciak. - To nie jest możliwe. Będziemy jednak działać systematycznie. W praktyce oznacza to, że sukcesywnie żądać będziemy od właścicieli tych reklam, które stanęły nielegalnie bądź są sprzeczne z przepisami, które wejdą w życie, ich usunięcia. Od momentu dostarczenia monitu w tej sprawie naliczana będzie karna opłata za zwłokę. W większości przypadków to powinno załatwić sprawę.
Nasz rozmówca przy okazji zaprzecza, że jest zdeklarowanym przeciwnikiem reklam w mieście. - To przekłamanie - mówi. - Chodzi o to, że priorytetem nie mogą być reklamy, które na przykład zasłaniają szczegóły wyremontowanych zabytkowych kamienic. Wszystko musi w przestrzeni publicznej ze sobą współgrać. Można to osiągnąć jedynie w sposób zaplanowany.
Rygorom nowej ustawy podlegać będą zarówno osoby i firmy prywatne, jak i wydziały Urzędu Miejskiego, które również posiadają miejsca na eksponowanie w mieście reklam. I nie zawsze dbają o ich aktualność, jak to ma miejsce przy wjeździe do Bielska-Białej od strony Katowic, gdzie sporych rozmiarów tablica reklamuje wciąż… Święta na Starówce.
KO
Komentarze 18
coś człeniu taki agresywny? a na złość nie powiem Ci kim jesteśmy. Musisz tu przyjechać i sam na własne oczy zobaczyć :)
proponuję szybki kurs demokracji po Polsku i na temat praw własności i do czego tak na prawdę służy reklama dla osób prowadzących
działalność gospodarczą
Nijakie???????
Bez tożsamości, korzeni, tradycji, jakie do wuja Śmierci???????
Śląska nie chcecie. Małopolska Was nie chce. Na samodzielność za biedni.
Kim do czorta jesteście?????
Kim jesteście do cholery?????? [Do red. nie usuwać]
Zdecydujcie się.
Kim u licha jesteście??????
Nie, kim chcecie być, lub, kim chcą Was widzieć zbankrutowani "politycy " z różnych sekt dryfujących po obrzeżach real politik.
Jeszcze raz zapytam - Zdecydujcie się, kim jesteście???????
Odpowiedzcie sobie i reszcie na to fundamentalne pytanie i przestańcie pieprzyć głodne kawałki o Śląsku, Małopolsce, Podbeskidziu Księstwie Cieszyńskim, Woj. Śląsko-Małopolskim i innych fantasmagoriach.
[Do red. nie usuwać]
pozdrawiam
Kolejny przykład na to że w tym mieście dużo się mówi a mało robi, dlaczego PSP i OSP w tym mieście zajmują się usuwaniem skutków kolizji drogowych, mam tu na myśli sprzątanie wszystkiego a nie jak w innych miastach np. Warszawa zajmuje się tym firma SITA? Skoro tam można to dlaczego Urząd Miasta nie porozumie się z Państwową Strażą Pożarną w tym temacie i dlaczego PSP i OSP jest w tym mieście od wszystkiego? A niedawno na sesji rady miasta pewien gość zarzucał Ochotniczej Straży Pożarnej że jest zbyt kosztowną formacją i że niektóre jednostki w mieście należy zlikwidować. W tym mieście absurd goni absurd.
pozdrawiam

Klauzula informacyjna ›