Jako Ziemia Bielska i Żywiecka mamy swoją tożsamość. Tę odrębność próbuje się zacierać - uważa posłanka Małgorzata Pępek. - Rzecz nie wynika ze świadomego zacierania różnic, ale zwykłej niewiedzy - twierdzi Janusz Buzek, bielszczanin, były radny wojewódzki.

W miniony czwartek poseł Małgorzata Pępek wystąpiła z interpelacją do ministra kultury i dziedzictwa kulturowego w sprawie konieczności podkreślenia odrębności historycznej i kulturowej regionu bielskiego i żywieckiego w województwie śląskim. - Napisałam tę interpelację, ponieważ denerwuje mnie, gdy będąc na Śląsku, widzę występy naszych zespołów regionalnych z Żywiecczyzny i słyszę, że przypisuje się je do kultury śląskiej - wyjaśnia posłanka w rozmowie z naszym portalem.

Nadużywanie pojęcia Śląsk

 - W przypadku byłego województwa bielskiego oraz Żywiecczyzny - pisze w swojej interpelacji poseł Małgorzata Pępek - wielu mieszkańców wskazuje na to, iż nazwa województwa (śląskie) nie jest adekwatna do historycznej przeszłości i kulturowej tożsamości tych ziem. Odrębność ich wyznaczają również lokalne i regionalne tradycje. Niestety, nagminne w ostatnich latach i coraz bardziej intensywne nadużywanie pojęcia Śląsk w stosunku do Ziemi Bielskiej i Żywieckiej skłoniło mnie do sformułowania niniejszej interpelacji.
Mieszkańcy tej części regionu, który reprezentuję jako Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, stanowczo protestują wobec określania go mianem Śląsk, co staje się coraz bardziej powszechne w mediach i w wypowiedziach na różnym szczeblu, pojawia się też w nazewnictwie instytucji i organizacji. Co jest zdecydowanie nie do przyjęcia, określenia mylone są nawet przez reprezentantów i pracowników instytucji kulturalnych, w tym muzeów.
Stopniowo coraz silniejsze przenikanie nazwy Śląsk do określania nim południowej części województwa śląskiego, którego tożsamość jest odrębna i podkreślana przez jego mieszkańców, to zdecydowanie negatywne zjawisko, któremu należy się przeciwstawiać i przeciwdziałać.

Dyskryminowani i niedoceniani?

Zwracając się do ministra, posłanka pyta, w jaki sposób kierowany przez niego resort mógłby wesprzeć umocnienie tożsamości Ziemi Bielskiej i Żywieckiej? W swoim wystąpieniu rozważa także kwestię uruchomienia przez ministerstwo programu dedykowanego ochronie tożsamości polskich regionów.

 - Jesteśmy w województwie śląskim trochę dyskryminowani i niedoceniani - ocenia posłanka. - Tymczasem jako Ziemia Bielska i Żywiecka mamy swoją kulturę i tożsamość, którą powinniśmy się szczycić i pielęgnować. Mam wrażenie, że tę naszą odrębność próbuje się zacierać i eliminować - uważa Małgorzata Pępek.

Bielszczanin Janusz Buzek, radny Sejmiku Województwa Śląskiego poprzedniej kadencji, odnosi się ze zrozumieniem do irytacji mieszkańców Żywiecczyzny oraz wschodnich gmin powiatu bielskiego, którzy słyszą o sobie, że są Ślązakami. - Podobne frustracje przeżywają mieszkańcy Iławy albo Augustowa, gdy ktoś stwierdzi, że żyją na Mazurach - zauważa Janusz Buzek. - Muszą wciąż na nowo tłumaczyć odrębność historyczną i kulturową swoich lokalnych ojczyzn - dodaje.

Obronią swoją odrębność?

Były radny źródeł problemu upatruje jednak gdzie indziej. - Rzecz nie wynika ze świadomego zacierania różnic albo dyskryminacji, jak stwierdza to pani poseł Pępek, ale zwykłej niewiedzy niektórych ludzi na temat miejscowej specyfiki oraz kontekstów historycznych - przekonuje Janusz Buzek. - Czy ma temu zaradzić minister kultury poprzez centralne sterowanie? Absolutnie, nie. Byłoby to typowe socjalistyczne podejście - ocenia nasz rozmówca.

Zdaniem Janusza Buzka, kultura Żywiecczyzny i wschodniej części powiatu bielskiego jest na tyle silna i żywotna, że samodzielnie obroni swoją oryginalność oraz odrębność w ramach obecnego województwa śląskiego. - Życzę pani poseł Pępek cierpliwości i wytrwałości w edukowaniu chociażby Hanysów albo mieszkańców centralnej Polski - mówi były radny.

LAN