Pojechałam do Lucerny z powodu badań historycznych, które prowadzi jedyny znajdujący się w tym mieście uniwersytet. Odkryłam, że nie tylko badania naukowe łączą Szwajcarię z Polską. Miejscowi z zainteresowaniem słuchają opowieści o Bielsku-Białej i zapraszają bielszczan do wizyty w „Szwajcarii w miniaturze”.

Podróżując z lotniska w Zurichu do Lucerny przekonałam się o skrupulatności szwajcarskich kolei, ale bynajmniej nie w punktualności, ale w remontowaniu torów. Ta precyzja stała się przyczyną paraliżu komunikacyjnego, co znacznie wydłużyło czas mojej podróży. Gdy wreszcie dojechałam na miejsce, Lucerna przywitała mnie mgłą i deszczem, bo jak mawiają Szwajcarzy, z powodu globalnego ocieplenia nawet w Alpach jest w tym roku mniej śniegu.

Najsmutniejszy kawałek skały

Ale nawet w taką pogodę miasto robi ogromne wrażenie. Mieszkam w najstarszej jego części, której początki sięgają VIII wieku. Lucerna jest nazywana Szwajcarią w miniaturze, bo kryje w sobie historyczne zabytki, alpejskie widoki (m.in. na górę Pilatus) i krystaliczne jezioro. Ciekawą atrakcją są mosty. Na Moście Klasztornym, który jest symbolem miasta, można podziwiać XVII-wieczne obrazy przedstawiające jego historię. Na mnie największe wrażenie zrobił jednak Most Młynowy, na którym znajdują się oryginalne średniowieczne malowidła przedstawiające dance macabre.

Po bliskich spotkaniach z symboliką śmierci, wybrałam się na wycieczkę statkiem po Jeziorze Czterech Kantonów. Widoki po drodze są bajkowe - ludzie mieszkający u podnóża gór mają palmy i oliwki w ogrodach, a nad nimi wyrastają skalne wodospady i ośnieżone Alpy. Oprócz mostów, symbolem Lucerny jest także, jak pisał Mark Twain, "najsmutniejszy kawałek skały na świecie”. Ten imponujący pomnik przedstawia umierającego lwa, który upamiętnia śmierć szwajcarskich żołnierzy poległych podczas rewolucji francuskiej. Co ciekawe, jego autorem jest Thorvaldsen, duński rzeźbiarz, autor pomników księcia Józefa Poniatowskiego i Mikołaja Kopernika w Warszawie.

18.30: zegarka nie kupisz

Lucernę rocznie odwiedza 5 mln turystów, lecz mnie zaskoczyła cisza i spokój, jakie panują w tym mieście. Wszystkie sklepy i wiele restauracji jest  zamkniętych w niedziele, a w tygodniu dokładnie o  godz. 18.30 sprzedawcy dyskretnie wypraszają nawet najliczniejsze japońskie wycieczki, żeby punktualnie skończyć pracę. W tej sytuacji ulice po 19.00 są wyludnione.

Jeśli chodzi o jedzenie, to  porcja fondue, którego zapach unosi się nad brzegiem jeziora, jest warta minimum 100 zł, więc muszę zadowolić się szwajcarską czekoladą, którą w niektórych sklepach i piekarniach można dostać w prezencie do zakupów. Szwajcarzy proszeni przeze mnie o rekomendację najbardziej dumni są z czekolady Lindta, ale turyści wolą lokalne czekoladziarnie, gdzie ceny są bardziej przystępne.

Miłą niespodzianką jest to, że władze Lucerny w podziękowaniu za wizytę w ich mieście zimą oferują turystom specjalną kartę, która umożliwia bezpłatny przejazd lokalną  komunikacją wodną, górską i lądową, a także panoramicznym pociągiem do szwajcarskiego Zakopanego, czyli Interlaken.

Polska jest centrum naukowym

Znajdujący się nieopodal zabytkowego dworca uniwersytet ze swoją nowoczesną architekturą stanowi kontrast dla średniowiecznej architektury Luzerny. Naukowcy niemal z całego świata, którzy przyjechali na konferencję pytają mnie o Bielsko-Białą. Zainteresowało ich to, że w naszym mieście mamy żydowską społeczność, ciekawą architekturę i można je zwiedzić przy okazji badań naukowych w Oświęcimiu czy Krakowie. Szwajcarscy naukowcy pracujący na uniwersytecie w Lucernie badają nie tylko historię Holokaustu, ale też to,  jak w różnych krajach jest ta tematyka  postrzegana.

 - Polska stanowi centrum tych badań naukowych. Współpracujemy przede wszystkim z Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie, ale także z historykami pracującymi w Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” - mówi profesor Monique Eckmann.

Nieopodal uniwersytetu znajduje się muzeum  Sammlung Rosengart  Luzern, którego pracownicy poprosili mnie o zaproszenie bielszczan do odwiedzenia tego miejsca. Angela  Rosengart była jedną z modelek i wieloletnią przyjaciółką Pablo Picasso. Zbiory ufundowanego przez nią muzeum kryją w sobie nie tylko dzieła Picassa, ale także Matissa, Chagalla, a nawet Renoira, które można zobaczyć za przystępną cenę.

Agnieszka Pollak-Olszowska