Nie milkną echa dyskusji, jaka rozgorzała na ostatniej sesji Rady Miejskiej po wystąpieniu radnej Małgorzaty Zarębskiej. Radna, odnosząc się do projektu przebudowy ul. Cieszyńskiej, zarzuciła władzom miasta gigantomanię. O jej polemice z prezydentem Jackiem Krywultem pisaliśmy w artykule Kogo reprezentuje radna Bielska-Białej?

Przypomnijmy, że według najnowszej koncepcji, ta ważna miejska arteria ma mieć po dwa pasy ruchu w obu kierunkach. Obok nowych jezdni, oddzielonych pasem zieleni, powstaną drogi serwisowe i dwa ronda turbinowe w Wapienicy. Prace mają potrwać trzy lata i zrealizowane zostaną na liczącym 3,5 km odcinku od granicy miasta do ronda Czesława Niemena. Całość kosztować będzie ok. 250 mln zł, z czego większą część pokryją środki unijne.

Hałas i spaliny

Ta wielka inwestycja ma wielu zagorzałych zwolenników, ale także przeciwników. Ci ostatni zwracają uwagę na jej wysokie koszty finansowe i społeczne.

 - Zabiorą mi siedem metrów ogrodu - martwi się właściciel domku jednorodzinnego w pobliżu lotniska, który mieszka w tym miejscu od trzydziestu lat. - Ale nie to jest najgorsze, tylko hałas i spaliny z autostrady, bo trudno to będzie dalej nazywać ulicą. Poza tym, żeby przejść na drugą stronę, będzie trzeba iść kawał drogi aż do Lidla. Jadąc do Wapienicy, będę musiał najpierw skręcić w stronę centrum i jechać do ronda Niemena, bo bliżej nie da się nawrócić. Z kolei wracając z pracy w centrum, będę zmuszony minąć dom i nawrócić koło Lidla - żali się nasz rozmówca.

Większy problem ma Zbigniew Dutka, przedsiębiorca, właściciel dużego obiektu usługowego w centrum Wapienicy. - Dziewięć lat temu dostaliśmy wszystkie pozwolenia, wzięliśmy kredyt i zrealizowaliśmy projekt, dzięki czemu powierzchnia budynku wzrosła do 1 tys. m kw. - przybliża Zbigniew Dutka. - Zbudowaliśmy także parking na 24 miejsca, bez którego jakakolwiek działalność w tym miejscu nie ma sensu. A teraz dowiadujemy się z dnia na dzień, że miasto zlikwiduje nam bezpośredni wjazd na parking, a na większej jego części wybuduje rondo. Bez parkingu wszyscy najemcy pewnie odejdą, a ja zostanę z pustym budynkiem i kredytem do spłacenia - irytuje się przedsiębiorca.

Zbigniew Dutka zaproponował, by w tej sytuacji miasto wykupiło od niego całą nieruchomość. Okazało się jednak, że nie ma takiej możliwości. - Złość mnie ogrania, gdy o tym myślę - przyznaje. - A mówi się, że się u nas szanuje małych przedsiębiorców - dodaje z goryczą.

Przeciwników przybywa

Takich osób jest więcej. Jak podkreślają, nie negują samej potrzeby przebudowy ul. Cieszyńskiej. Ich zastrzeżenia budzi natomiast kształt inwestycji. Jedną z takich osób jest pan Grzegorz z Wapienicy, który zapewnia, że przeciwnicy inwestycji łatwo nie ustąpią.

 - Wybrano formę przesadną dla miejsca i lokalnych uwarunkowań, wbrew naszym rekomendacjom - stwierdza pan Grzegorz. - Wielokrotnie proponowaliśmy rozwiązania w postaci postulatów. Dokonywane w projekcie zmiany miały charakter kosmetyczny i nie uwzględniały najważniejszego problemu, czyli przesadzonej skali inwestycji - zaznacza.

Nasz rozmówca tłumaczy, że mieszkańcy są przeciwni przebudowie w obecnej formie, ponieważ przewiduje ona odcięcie od ul. Cieszyńskiej innych, ważnych ulic, zmusza do odległych objazdów i obejść, powoduje niepotrzebne i ogromne koszty związane z wyburzeniami i wywłaszczeniami, jak również zakłada poprowadzenie ruchu tranzytowego przez dzielnice mieszkalne.

 - W naszej opinii nie jest to jedynie słuszne rozwiązanie problemu komunikacyjnego w tej części miasta - przekonuje pan Grzegorz. - Znajdujemy szereg przykładów analogicznych do postulowanego przez nas wariantu, które przy większym potoku samochodów zapewniają płynność ruchu.

Pan Grzegorz zapewnia, że protestujących jest o wiele więcej niż podaje Ratusz. - Z dnia na dzień przybywają kolejni - zdradza nasz rozmówca. - Dopiero w ostatnich tygodniach mieszkańcy dowiedzieli się o realnej możliwości wywarcia wpływu na urzędników i organizują sprzeciw wobec przesadzonej skali inwestycji - mówi mieszkaniec Wapienicy.

Większość postulatów spełniono

Inwestycji broni Wojciech Waluś, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej. - Ostateczny kształt projektu to kompromis pomiędzy koniecznością zapewnienia swobodnego przejazdu w perspektywie najbliższych dwudziestu lat, spełnienia warunków technicznych decydujących o bezpieczeństwie użytkowników ruchu, trudnymi warunkami terenowymi i oczekiwaniami mieszkańców w kwestii nieograniczonego dostępu do tej drogi - argumentuje urzędnik.

Zdaniem dyrektora MZD, większość postulowanych przez mieszkańców uwag została wprowadzona, a dla wielu niezgodnych z przepisami uzyskano zgodę Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa oraz wojewody. - Z niektórych dróg serwisowych zrezygnowano, a kilka skrzyżowań skanalizowanych zamieniono na ronda - podkreśla Wojciech Waluś. - Żadna z nieruchomości nie traci dostępu do drogi publicznej, a wokół głównego ciągu ulicy powstaje lub będzie przebudowana kilkukilometrowa sieć dróg dojazdowych - podkreśla nasz rozmówca z MZD.

Urzędnik wyjaśnia, że przebudowywana trasa służyć będzie przede wszystkim ruchowi lokalnemu. Obsługiwać ma kilka dużych osiedli mieszkaniowych i kilkadziesiąt podmiotów gospodarczych, również tych z udziałem samochodów ciężarowych. - W godzinach szczytu ulicą tą przejeżdża obecnie ponad 1,7 tys. pojazdów - przybliża Wojciech Waluś. - O potrzebie wygodnego ciągu drogowego w tym miejscu świadczy chociażby ostatni kilkugodzinny paraliż komunikacyjny miasta po zamknięciu ruchu na S-1 - zauważa dyrektor MZD.

Maciej Chrobak