Fundusz nie przynosi zysków, a o poręczenie kredytu wnioskuje coraz mniej przedsiębiorców. Mimo to za kwotę blisko miliona złotych kolejne udziały w spółce nabędzie gmina, a więc bielscy podatnicy. Ratusz chce skorzystać z oferty Banku Gospodarstwa Krajowego, który chętnie wycofa się ze spółki z naszym miastem.

Aktualnie gmina posiada 76 proc. udziałów w Bielskim Funduszu Poręczeń Kredytowych. Reszta należy do drugiego udziałowca, którym jest Bank Gospodarstwa Krajowego. Spółką powołaną do życia w 2002 roku od kilku lat zarządza prezes Adam Kaczmarczyk. W składzie rady nadzorczej znajdziemy wiceprezesa innej miejskiej spółki ZIAD Marka Hetnała oraz Klaudiusza Komora i Roberta Zimę.

Musieli spłacać kredyty

Fundusze tego typu zaczęły powstawać w całym kraju w końcówce lat 90. jako forma wsparcia dla mikro i małych przedsiębiorstw. Bielską spółkę powołano kilka lat później z inicjatywy ówczesnego prezydenta Bielska-Białej Bogdana Traczyka. Jej celem jest wspieranie przedsiębiorców z terenu powiatu bielskiego i okolicy, którzy chcą uzyskać kredyt, ale nie posiadają odpowiedniego majątku albo posiadane przez nich zabezpieczenia są dla banku niewystarczające.

Bielski Fundusz Poręczeń Kredytowych nie przynosi zysku, ale nie notuje również strat. - Naszym celem nie jest wypracowywanie zysków. Równocześnie nigdy nie miała miejsce taka sytuacja, by do naszej działalności musiała dokładać gmina - wprowadza Adam Kaczmarczyk. W ciągu ostatnich lat zdarzało się jednak, że spółka, czyli my, podatnicy, musiała spłacać kredyty poręczone lokalnym firmom. - W 2011 roku była to kwota 504 tys. zł, a rok później 290 tys. zł - słyszymy.

Jak wyjaśnia nasz rozmówca, straty te udało się pokryć głównie z prowizji, jakie pobiera BFPK, poręczając kredyt. - Pozostałą część zysków wypracowujemy ze środków umieszczonych na lokatach i z nich pokrywamy również koszty bieżącej działalności - tłumaczy prezes Kaczmarczyk będący jedną z dwóch osób zatrudnionych w spółce, której kapitał zakładowy wynosi blisko 4 mln zł.

Coraz mniej chętnych

Od początku działalności spółka udzieliła gwarancji na łączną sumę 35 mln zł. - Udzielamy gwarancji swoim majątkiem na kredyty w maksymalnej wysokości 448 tys. zł, ale nie więcej niż 70 proc. wnioskowanej kwoty - mówi prezes bielskiego funduszu. Dodaje, że według danych zadeklarowanych przez przedsiębiorców, dzięki środkom pozyskanym z funduszy poręczonych przez BFPK powstało w regionie ponad 500 miejsc pracy, a ok. 4000 zostało utrzymanych.

Wobec spadku zainteresowania poręczeniami kredytów w ostatnim czasie bielska spółka postanowiła wprowadzić na rynek nowy produkt. - Poręczamy wadia przetargowe. Zgłaszający się przedsiębiorca zobowiązany jest złożyć jedynie specjalną deklarację. W ciągu ostatniego roku z tego typu oferty skorzystało kilkanaście podmiotów, a łączna wartość poręczeń wadiów wyniosła 2,3 mln zł - informuje prezes.

Bartłomiej Kawalec

Foto: KO