Jeden z szarych bloków w Bielsku-Białej. W mieszkaniu starszej kobiety dzwoni domofon. Pani naciska guzik i otwiera drzwi wejściowe do budynku. Po chwili słychać dzwonek przy drzwiach do mieszkania. Lokatorka patrzy przez wizjer. Na korytarzu widzi łysego, postawnego mężczyznę.

Fatalna pomyłka

Dzwonek dzwoni ponownie. Kobieta otwiera drzwi. W tym momencie z boku wyskakuje drugi mężczyzna i krzyczy: - Stara, dawaj kasę! Starsza pani chwyta się za serce. Mężczyźni stoją, jak słupy soli. Okazuje się, że pomylili bloki. Mieszkanie starszej pani nie przypomina w niczym agencji towarzyskiej. Agencja znajduje się w mieszkaniu na trzecim piętrze… ale w budynku obok.

Ogoleni na łyso napastnicy uciekają. Jeden  trzyma kij baseballowy. Kobieta trzęsącymi rękami zamyka drzwi. Do momentu, gdy policja nie zlikwiduje przybytku rozkoszy, lokatorka będzie słyszała dźwięki domofonu także w nocy. Po pewnym czasie dowie się, że w bloku obok mieściła się agencja towarzyska. Budynki myliły się nie tylko stręczycielom, ale także klientom.

Złamała prawo

Do bielskiego Sądu Rejonowego trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 50-letniej kobiecie, która „zatrudniała” 21 dziewczyn. Dwie były nieletnie. Zdaniem prokuratury, oskarżona przez ostatnie sześć lat czerpała korzyści z prostytucji, a sutenerstwo traktowała jako stałe źródło dochodu. Wraz z nią na ławie oskarżonych zasiądzie 39-letni mężczyzna, który miał ułatwiać 50-latce popełnienie tych przestępstw.

Agencje towarzyskie działały w pięciu mieszkaniach, które zostały w tym celu wynajęte w Bielsku-Białej. - Właściciele lokali nie wiedzieli, co się tam dzieje. Podpisywali zwyczajowe umowy najmu - wyjaśnia Małgorzata Borkowska, rzecznik bielskiej Prokuratury Okręgowej.

W toku śledztwa ustalono, że oskarżona zajmowała się stręczycielstwem od września 2009 do  kwietnia ub. roku. - Umieszczała również ogłoszenia o świadczeniu usług seksualnych na portalach internetowych, utrwalała wizerunki w celu zamieszczenia tych ogłoszeń, przekazywała telefony komórkowe w celu kontaktowania się z klientami, a także czerpała korzyści majątkowe z uprawiania prostytucji przez te kobiety, pobierając od nich kwoty nie mniejsze niż 50 zł od klienta - czytamy na stronie Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Oskarżona miała świadomość, że dwie z jej „podopiecznych” nie ukończyły jeszcze 18. roku życia.

Pomocny fachowiec

W przestępstwie niebagatelną rolę odegrał 39-latek, który zaczął współpracować z 50-latką w 2011 roku. - Mężczyzna remontował lokale wynajmowane przez oskarżoną, a także podwoził kobiety w ustalone miejsca - ustalili śledczy.

Oskarżona i jej współpracownik byli już karani sądownie. Kobieta przebywa w areszcie. Wobec mężczyzny zastosowano policyjny dozór. Obojgu grozi kara do 15 lat więzienia. A przywołana przez nas na wstępie starsza pani? Do dziś z drżeniem wspomina chwilę, gdy przez wizjer zobaczyła łysego mężczyznę…

Anna Szafrańska