W górę i w dół. Kolejka na Szyndzielnię działa bez zarzutu. Za kilka miesięcy zostanie zdemontowana. Bielska spółka ZIAD, właściciel kolei, nie chce przeznaczyć jej na złom. Przedstawiciele spółki uważają, że może jeszcze pojeździć, ale w terenie mniej wymagającym niż górski. Pierwsi chętni na kupno pojedynczych elementów już się pojawili.

Kolejkę, która obecnie kursuje na Szyndzielnię, wykonała austriacka firma Girak. Girak już nie istnieje, a jego produkt, który z powodzeniem przez 20 lat woził turystów w Bielsku-Białej ma na początku 2017 roku zastąpić kolej wykonana przez spółkę Doppelmayer, światowego lidera w produkcji tego typu turystycznych atrakcji. ZIAD chce więc sprzedać kolejkę Giraka.

Żółty sentyment

Marek Hetnał, wiceprezes bielskiego ZIAD przyznaje, że kolej - zbudowana w 1995 roku - jest w pełni sprawna technicznie, podlega półrocznym przeglądom i doraźnym odbiorom Transportowego Dozoru Technicznego. - W ruchu pozostanie do czasu rozpoczęcia modernizacji, czyli do końca września tego roku - wyjaśnia wiceprezes.

Kupić można więc: kabiny, napęd główny i awaryjny z przekładniami i hamulcami, linę, szafy sterownicze oraz panele operatorskie. - Ponadto istnieje możliwość wykonania dla przyszłego inwestora prac związanych z demontażem, przeniesieniem, uzupełnieniem brakujących elementów - przede wszystkim podpór - i uruchomieniem tej kolei w nowym miejscu przy udziale wyspecjalizowanego partnera - firmy Mostostal Zabrze, która była wykonawcą tej kolei z elementów dostarczonych przez firmę Girak - podkreśla Marek Hetnał. Transakcja powinna zostać sfinalizowana z końcem tego lub na początku przyszłego.

Ewentualny nabywca musi pamiętać, że niektóre podzespoły kolejki firmy Girak są już mocno wyeksploatowane. Są jednak miejsca, jak chociażby parki rozrywki, gdzie może jeszcze działać bez usterek. - Na płaskim bądź pagórkowatym terenie obciążenia są niższe niż w górach, stąd kolej, która w górach - trywialnie mówiąc - "nie dawałaby rady" spokojnie może funkcjonować w mniej wymagającym terenie - wyjaśnia wiceprezes Hetnał.

Kup pan kolejkę!

Za ile ZIAD chce sprzedać kolejkę - to jest tajemnicą. Wiadomo, że jeżeli nie znajdzie się chętny, znaczna część żółtej atrakcji turystycznej Bielska-Białej może trafić na złom. - Jeśli nie uda się sprzedać kolei to część pójdzie na złom, część trzeba będzie zutylizować, a wagoniki będą sprzedawane pojedynczo. To jest jednak ostateczność - zapewnia Marek Hetnał.

Wiceprezes ZIAD dodaje, że pierwsi chętni na zakup pojedynczych wagoników już się pojawili. - Zużyte wagoniki z poprzedniej kolejki służyły m.in. jako schronienie dla pracowników wyciągów orczykowych w Beskidach. Jeden stał na Białym Krzyżu - wspomina wiceprezes.

ZIAD na pewno zostawi jedną żółtą gondolę, którą wyeksponuje tak, jak wagonik poprzedniej generacji. Zobaczyć go można na słupie przy drodze prowadzącej do dolnej stacji kolejki gondolowej na Szyndzielnię.

Anna Szafrańska