Oszczędności kosztem pacjentów?
W połowie zeszłego roku Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej zmienił firmę odpowiedzialną za transport chorych do stacji dializ. Od tamtej pory pacjenci skarżą się m.in. na fatalny stan techniczny pojazdów, którego skutkiem jest pogorszenie komfortu dojazdu na zabiegi. Zdaniem pacjentów, do zmiany firmy transportowej doszło w wyniku poszukiwania oszczędności przez dyrekcję placówki.
Na przełomie roku do redakcji portalu napisała jedna z pacjentek stacji dializ przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Pani Jadwiga zwracała uwagę na pogorszenie jakości usług transportu chorych na dializy. Jak opisywała nasza Czytelniczka, w trakcie jednego z kursów miało dojść do pogłębienia urazu nogi pacjenta transportowanego na niewłaściwie zabezpieczonych noszach leżących na podłodze pojazdu.
Nowy przewoźnik jest tańszy?
Zdaniem chorych, jakość usługi spadła w połowie ub. roku wraz ze zmianą firmy transportowej. - Z naszych informacji wynika, że zmiana ta była podyktowana oszczędnościami Szpitala Wojewódzkiego. Obecnemu przewoźnikowi płaci się mniej. Boli nas to bardzo, bo oszczędności te odbywają się naszym kosztem - napisali pacjenci w skardze do dyrekcji placówki. Chorzy zwracali uwagę m.in. na fatalny stan techniczny pojazdów.
Na skargę pacjentów pisemnie odpowiedział dr Wojciech Muchacki, dyrektor do spraw leczniczych Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Zapewnił, że szpital podjął szereg działań „mających na celu wyjaśnienie zaistniałej sytuacji oraz zapobieżenie podobnym wypadkom w przyszłości”. Placówka miała natychmiast po zgłoszeniu przystąpić do kontroli pojazdów firmy świadczącej usługi przewozu pacjentów do stacji dializ.
Kontrola potwierdziła uchybienia
Z dokumentu wynika, że kontrola przeprowadzona przez placówkę potwierdziła liczne uchybienia zgłaszane przez pacjentów. - W trybie natychmiastowym wezwano firmę do realizacji usług przewozu osób dializowanych odpowiednimi środkami transportowymi zapewniającymi bezpieczne, higieniczne i wygodne warunki przewozu, adekwatne do potrzeb osób dializowanych - podkreślił dyrektor Muchacki w piśmie z 17 grudnia ub. roku.
Zdaniem pacjentów, znaczącej poprawy warunków transportu jednak nie ma. - Kierowcom nie zdarzają się już półtoragodzinne opóźnienia, ale w dalszym ciągu wiele do życzenia pozostawia stan techniczny pojazdów. Samochody te nie są w sposób właściwy opisane, brakuje gaśnic czy apteczek, dopiero od kilku dni w pojazdach działa ogrzewanie. Nasz typ choroby powoduje dla nas i tak bardzo dużo ograniczeń i cierpień, a pogorszenie komfortu dojazdu na dializy jeszcze bardziej obniża nasze samopoczucie - słyszymy.
We wtorek, 5 stycznia redakcja portalu zwróciła się do dyrekcji Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej z prośbą o komentarz w sprawie. Jak dotychczas, odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 24
"w trakcie jednego z kursów miało dojść do pogłębienia urazu nogi pacjenta transportowanego na niewłaściwie zabezpieczonych noszach leżących na podłodze pojazdu"
"kontrola przeprowadzona przez placówkę potwierdziła liczne uchybienia zgłaszane przez pacjentów"
Miałbyś chłopie czelność i uderzył się w pierś, a nie żali się pod tekstem, że konkurencja nasłała. Na dializy jeździ 60 osób, skarga została złożona w ich imieniu do dyrekcji. Rodzina pacjenta, który nabawił się urazu nogi interweniowała również u dyrekcji. Wozicie ciężko chorych ludzi, a nie worki z ziemniakami. Odpowiadacie za ich bezpieczeństwo, a na busach jakieś napisy o transporcie do Norwegii. Co to w ogóle ma być?
Taki jest standard .– Nie jakościowy , tylko cenowy ! Tylko cena się liczy nie Pacjent .
posiada kilka sztuk taczek, tanio wynajmie, nawet na jeden dzień do wywozu dyrektorów -:)

Klauzula informacyjna ›