Sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski odwiedził wczoraj Bielsko-Białą. Na krótkiej konferencji prasowej powiedział, że jego ugrupowanie musi w ciągu najbliższych miesięcy podjąć decyzję, czy nadal chce być partią nazywająca się Sojusz Lewicy Demokratycznej.

 - Jeśli zostanę przewodniczącym, to zaproponuję, aby odbyło się referendum, które o tym zadecyduje - przyznał Krzysztof Gawkowski, który chce wprowadzić lewicę do Sejmu. Jego zdaniem, Polacy nie są skazani wyłącznie na konserwatywny wybór między PiS a PO. W ramach kampanii przed wyborami na przewodniczącego SLD sekretarz generalny spotyka się z działaczami w terenie. W najbliższym czasie odwiedzi m.in. Opole, Siedlce i Radom.

Polityk zaznaczył, że jest zwolennikiem szerokiego porozumienia na lewicy i konsolidacji różnych środowisk wokół SLD. Zaznaczył, że lewica chce wrócić do parlamentu z konkretnymi projektami ustaw. Będą dotyczyły m.in. wprowadzenia płacy minimalnej w wysokości 2,5 tys. zł, 15 zł minimalnej stawki godzinowej, ale również "spraw wolnościowych i równościowych".

Wybory, które wyłonią przewodniczącego SLD odbędą się 16 stycznia. Oprócz Gawkowskiego o funkcję ubiegają się również: Włodzimierz Czarzasty, Michał Huzarski, Adam Kępiński, Tomasz Nesterowicz, Piotr Rączkowski, Joanna Senyszyn, Dariusz Szczotkowski, Jerzy Wenderlich oraz Zbyszek Zaborowski.

sza

Foto: archiwum