Niezwykłe życie bielskiego pana
Chyba każdy bielszczanin wie, że przez wieki nasze miasto znajdowało się pod panowaniem magnackiego rodu Sułkowskich. Bardziej zorientowani w lokalnej historii kojarzą nazwiska poprzednich włodarzy - Haugwitzów i węgierskich Sunneghów. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się czasom wielkich zmian na świecie, odkryć geograficznych i reformacji. Bohaterem artykułu jest Karol Promnitz - pierwszy pan na Bielsku, który nie był Piastem.
Początki tego rodu sięgają okolic Łaby w XII lub nawet XI wieku, lecz dopiero w wieku XVI na Śląsku Promnitzowie mieli stać się regionalną potęgą. Na początku sagi był Baltazar Promnitz, kontrowersyjny biskup wrocławski. Twórca potęgi rodu dzięki inwestycjom w przemysł górniczy dorobił się majątku, który pozwolił mu na zakup kilku krain leżących na zachodnich krańcach Śląska oraz państwa pszczyńskiego.
Największy feudał w regionie
Dzięki gospodarności Baltazar stał się szybko największym feudałem w regionie. Jako biskup katolicki nie miał potomka, dlatego majątek postanowił rozdzielić pomiędzy swoich bratanków. Karol Promnitz był najstarszym z trzech. Po śmierci brata, Baltazar zajął się wychowaniem chłopców. Dzięki jego opiece młodzi Promnitzowie dostali się na jeden z niemieckich uniwersytetów.
Karol i jego młodszy brat Stanisław odbyli tzw. turę kawalerską. Był to popularny wśród magnaterii sposób kształcenia humanistycznego synów. W orszaku zaufanych osób i nauczycieli odbywali oni podróż po europejskich uniwersytetach oraz dworach, zdobywając nie tylko wykształcenie, ale również znajomości i towarzyską ogładę. W 1559 roku wszyscy trzej bracia dzięki wstawiennictwu stryja otrzymali pierwszy tytuł arystokratyczny - baronów czeskich. Młody Karol dostał wtedy 1,5 tys. talarów na samodzielne utrzymanie i wieś Lasocin. W tym okresie się ożenił.
Po śmierci Baltazara Promnitza, dobra pszczyńskie otrzymał najmłodszy z bratanków, Stanisław, który zmarł po krótkim, zaledwie czteroletnim panowaniu. Wedle ordynacji, po jego śmierci państwo pszczyńskie miał przejąć Karol, lecz o tereny te upomniał się daleki kuzyn Zygfryd, który prawdopodobnie wykradł testament Stanisława i polecił go sfałszować. Rozpoczęła się prawnicza batalia o Pszczynę, a było się o co bić, gdyż chodziło o 14 wsi i ok. 40 tys. talarów rocznego przychodu. Ostatecznie spór został rozstrzygnięty w 1570 roku przez samego cesarza Maksymiliana II. Karol Promnitz stał się prawowitym właścicielem Pszczyny, czyli wolnym panem pszczyńskim. Karol tę batalię wygrał, ale zadłużył majątek, płacąc wysokie honoraria prawnikom z najlepszych europejskich uniwersytetów.
Bielsko, czyli kot w worku
Okazało się, że Karol, podobnie jak jego stryj, jest przedsiębiorczym włodarzem. Ziemia pszczyńska stała się źródłem ogromnych dochodów. Ryby z 453 stawów należących do Promnitza zbywano przede wszystkim do Rzeczypospolitej. Z ksiąg krakowskich wiadomo, że karpie i szczupaki, którymi zajadano się na Wawelu, pochodziły w dużej mierze właśnie ze stawów pszczyńskich. Rzeczpospolita była głównym rynkiem zbytu drewna dla obfitej w lasy ziemi pszczyńskiej (był to okres m.in. rozbudowy Krakowa, jeszcze w dużej mierze drewnianego). Karol zakładał liczne folwarki pańszczyźniane. W ten sposób szybko został jednym z najbogatszych śląskich panów.
Tymczasem w świeżo wydzielonym z Księstwa Cieszyńskiego państwie bielskim panował rozrzutny Fryderyk II, syn piastowskiego księcia cieszyńskiego Wacława III. Na turnieje rycerskie, podróże i wystawne życie Fryderyk szybko wydał gigantyczną sumę kilkudziesięciu tysięcy talarów. Gdy Fryderyk zmarł, cesarz nakazał Wacławowi III sprzedać Bielsko. Amatorów na zakup tak wielkiego majątku brakowało, dlatego cesarz postanowił znaleźć kupca sam. Znając dobrze dochody swoich podwładnych (dzięki tzw. podatkowi szacunkowemu), wybrał gospodarnego Karola Promnitza, ten zaś nie śmiał monarsze odmówić.
Państwo bielskie składało się wówczas z 17 wsi (m.in. Jaworza, Jasienicy, Komorowic Śląskich, Mazańcowic i Międzyrzecza) oraz miasta Bielsko. Pozornie dobrze prosperujące państwo sprzedano Karolowi za 80 tys. talarów. Nabywca został zobowiązany do spłacania długów poprzednika. Zakup szybko okazał się finansową katastrofą. Wacław III zataił przed nowym właścicielem dużą część długów, a ponadto postanowił zachować dla siebie najcenniejszą część, czyli enklawę czechowicką, która obejmowała wsie Czechowice, Żebracze (dzisiejsza dzielnica Czechowic) oraz Mückendorf (wieść zupełnie zanikła, jej prawdopodobna lokalizacja to teren dzisiejszej elektrociepłowni).
Szpital na Dolnym Przedmieściu
Karol połączył państwo pszczyńskie i bielskie unią personalną i ten moment można uznać za apogeum potęgi Promnitzów na XVI-wiecznym Śląsku. Prowadził szeroką akcję osadniczą i to za jego czasów na północnych rubieżach ziemi pszczyńskiej założono składającą się z trzech chałup wieś Katowice. Promnitz już podczas tury kawalerskiej w tajemnicy przed stryjem przeszedł na luteranizm. Ujawnił to po dojściu do władzy i konsekwentnie stosował się do reguły cuius regio, eius religio (z łac. czyja władza, tego religia) - przy użyciu perswazji i siły zmuszał poddanych do przejścia na luteranizm. Po kilkunastu latach rządów Promnitza tereny Bielska i Pszczyny stały się zróżnicowane pod względem wyznaniowym i ów porządek przetrwał późniejsze czasy kontrreformacji.
Niewiele wiadomo o jego dokonaniach w Bielsku. Na pewno w 1572 roku ufundował szpital ulokowany na tzw. Dolnym Przedmieściu i rozstrzygnął trwający wiele lat spór między bielskimi mieszczanami a tzw. przedmieszczanami o dostęp do przywilejów i korzyści finansowych. Bielscy rzemieślnicy dzięki niemu uzyskali prawo warzenia piwa we własnych domach w określonych dniach roku oraz czerpania korzyści z jego sprzedaży. Analogiczny porządek winny zaprowadził wcześniej w Pszczynie, a w 1570 roku założył pierwszą gorzelnię.
Podczas trwających dekadę rządów Karol Promnitz popadł w gigantyczne długi. W połowie lat 70’ zaczął je zaciągać u bogatych mieszczan i szlachty wrocławskiej. Z czasem sięgnął do kieszeni własnych poddanych i to w stopniu narażającym go na śmieszność. Zadowalały go nawet pożyczki w wysokości 50 talarów zaciągane u bielskich mieszczan. Gdy sprawa jego niewypłacalności dotarła do cesarza Rudolfa II, na bielski zamek przybyła komisja biskupia, która oszacowała długi na 132 600 talarów. Była to kwota, która przerastała nawet wartość państwa pszczyńskiego.
Państwo bielskie za długi
Tak ogromnych długów nie tłumaczy ani przebudowa pszczyńskiego zamku i ewentualne prace na zamku bielskim, ani akcja luteranizacyjna (sprowadzani pastorowie byli opłacani z prywatnego majątku Karola), ani też utrzymywanie wystawnego dworu i życie pełne przepychu. Bielski historyk Jerzy Polak stawia tezę, iż przyczyną gigantycznego zadłużenia mógł być hazard. Już w XVI wieku przegrywano w karty, a przede wszystkim w kości, wielkie majątki. W ten sposób piękna gospodarka ogromnych latyfundiów ziemskich była marnotrawiona.
W 1581 roku z powodu długów Karol musiał sprzedać państwo bielskie. Jego następcą został Adam Schaffgotsch (panujący przez dziesięć lat ostatni włodarz Bielska przed długoletnim panowaniem rodu Sunneghów). Promnitz z czasem utracił również panowanie nad Pszczyną. Na mocy dekretu cesarskiego pozwolono mu jedynie mieszkać w pszczyńskim zamku. Zmarł prawdopodobnie w 1591 roku w wieku 57 lat.
Piotr Skarewicz
Artykuł powstał na podstawie wykładu Jerzego Polaka wygłoszonego w grudniu ub. roku w Książnicy Beskidzkiej.

Klauzula informacyjna ›