- Tydzień temu zapowiedzieliśmy, że spotkamy się 9 stycznia, ale bieg wydarzeń wyciągnął nas na ulicę w minioną sobotę i tak może być co chwilę. Wszyscy chcielibyśmy mieć normalne święta, ale nie odpuścimy - mówi Grażyna Staniszewska z KOD.

Z Grażyną Staniszewską, legendą „Solidarności”, współuczestniczką bielskiego Komitetu Obrony Demokracji, rozmawia Robert Kowal

Dlaczego osoba z tak piękną kartą w najnowszej historii Polski poparła Komitet Obrony Demokracji?

 - Należę do pokolenia, które pamięta tzw. Polskę Ludową, trudny okres transformacji ustrojowej i lata 2005-2007, gdy PiS rządziło po raz pierwszy. Nie mogę milczeć, kiedy dziś łamane są podstawowe standardy państwa prawa, gdy najwyższe organy państwa w jawny sposób łamią Konstytucje RP. Nie o taką Polskę walczyła opozycja antykomunistyczna w PRL i twórcy „Solidarności” na początku lat 80.

Bez chorągiewek partyjnych

Jaki formalny status ma bielski KOD?

 - W sądzie w Warszawie trwa obecnie procedura rejestracyjna KOD jako stowarzyszenia. W Bielsku-Białej działa grupa inicjatywna, która po rejestracji przeobrazi się w oddział terenowy. Nie mamy siedziby, odrębnej osobowości prawnej, adresu, kierownictwa. Zwołujemy się za pośrednictwem Facebooka.

Kto oprócz Pani należy do KOD w Bielsku-Białej?

 - Są to osoby pochodzące z różnych środowisk zawodowych, o różnych poglądach politycznych. Są prawnicy, studenci prawa, aktorzy, nauczyciele, b. dyrektorzy szkół. Mamy poparcie bielskich sędziów i adwokatów, ludzi w różnym wieku. Większość osób z KOD nie zamierza wchodzić do polityki. Tworzymy ruch społeczny bez chorągiewek partyjnych, który przede wszystkim nie chce pozwolić na deptanie Konstytucji, na niszczenie 26-letniego dorobku i pozycji Polski na świecie.

W pierwszej manifestacji bielskiego KOD, w ubiegłą sobotę na placu Chrobrego, wzięło udział - według różnych szacunków - ok. 200-500 osób. W drugiej, w minioną sobotę koło pomnika Reksia było was prawdopodobnie dwa razy więcej. Za tydzień znów wyjdziecie na ulicę?

 - Przygotowania do pierwszej manifestacji trwały… dwa dni. Frekwencja wszystkich zaskoczyła. Urszula Kłosiewicz, która zgłaszała wiec w Wydziale Spraw Kryzysowych poinformowała urząd, że będzie ok. 100 osób. Na zakończenie powiedzieliśmy sobie, że ponownie spotkamy się 9 stycznia 2016. Ale swoiste tempo niszczenia państwa przechodzi wszelkie wyobrażenia. Na organizację demonstracji w tę sobotę mieliśmy już trzy dni. Mimo okresu przedświątecznego, przyszło około tysiąca ludzi. Wiele spoza Bielska-Białej - z Cieszyna, Skoczowa, Żywca, Kobiernic. Niekiedy całe rodziny z dziećmi. Obie demonstracje wspaniale prowadził Szymon Kułakowski.

Dla mnie to szok

Społeczeństwa państw europejskich, w tym w naszym regionie, radykalizują się, władze przejmują partie konserwatywne, mocnej akcentujące interesy narodowe. Czy wyniki ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych w Polsce nie pokazały, że Polacy chcą pójść podobną drogą, co Victor Orban na Węgrzech?

 - PiS w kampanii tego nie deklarował. Podnosił wyłącznie sprawy socjalne. Andrzej Duda w debatach podkreślał szacunek dla Konstytucji i Trybunału Konstytucyjnego, Antoniego Macierewicza schowano głęboko, Beata Szydło wręcz się od niego odcinała. Nie wiem, jak sobie radzą z tym, co się dzieje, wyborcy PiS. Dla mnie to szok. Opozycja w Sejmie nie ma żadnych możliwości działania, łamane są fundamentalne reguły tworzenia prawa. Niszczony jest Trybunał Konstytucyjny, jedyna instytucja mogąca kontrolować rządzących w przestrzeganiu podstawowych, zagwarantowanych konstytucyjne praw.

Myślę, że Unia Europejska jest w szoku i odczuwa to jako zagrożenie dla spoistości. Gdy kilka lat temu przed budynkiem parlamentu w Budapeszcie płonęły samochody, Unia Europejska to lekceważyła. „Małe państwo, mały problem” - mówiono. Polska to duży kraj, a więc i duży problem. To co się u nas teraz dzieje może okazać się w konsekwencji groźne dla całej Unii. Zwołując się na manifestacje, chcemy się przede wszystkim spotkać, policzyć, wyrazić niezgodę na działania Prezydenta i Sejmu, ale także pokazać Europie, że nie wszyscy Polacy godzą się na burzenie istniejącego porządku prawnego. Że widzimy nadal i cenimy swoją obecność w Unii Europejskiej.

Na kiedy zaplanowaliście kolejną demonstrację uliczną KOD w Bielsku-Białej?

 - Tydzień temu zapowiedzieliśmy, że spotkamy się 9 stycznia, ale bieg wydarzeń wyciągnął nas na ulicę w minioną sobotę i tak może być co chwilę. Wszyscy chcielibyśmy mieć normalne święta, ale nie odpuścimy, jak będzie trzeba. W sobotę dziecko trzymało plakat: „To są nasze święta…”. Tak może być. Ciągle nas przybywa, tak jak w okresie tzw. Pierwszej Solidarności, która z dnia na dzień była coraz silniejsza. Trzon naszej organizującej się grupy w Bielsku-Białej to 30-40-latkowie. Świetni ludzie. Chcę być dla nich wsparciem, dzielić się doświadczeniem.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal