Bielszczanom nieobojętna jest historia ich miasta i pamięć o ludziach, którzy współtworzyli lokalną społeczność. W ostatnich latach rośnie zainteresowanie takimi inicjatywami, jak oprowadzanie po cmentarzu żydowskim, działa Komitet Ratowania Starego Cmentarza Ewangelickiego. Tym razem dwóch historyków-amatorów podjęło inicjatywę odrestaurowania grobowca najbogatszych bielskich przemysłowców XIX wieku, czyli rodu Zipserów.

Okazałe dzieło architektury cmentarnej znajduje się na niewielkim cmentarzu ewangelickim przy ul. Bystrzańskiej. Pomysłodawcy, Mirosław Czernek i Jerzy Partyka podchodzą do tematu realistycznie i chcą skupić się na najbardziej zniszczonej, centralnej części grobowca. - Najważniejszą sprawą są tablice nagrobne, ale najpierw należy zająć się szczytem - przybliża Jerzy Partyka. Daszek zwieńczający grobowiec jest bardzo zniszczony, a kamienne tablice zostały rozkradzione wiele lat temu.

Pamięć i sztuka

Pomysł narodził się przed rokiem, ale upubliczniony został z początkiem grudnia. Jak dotąd, panowie uzyskali poparcie m.in. historyków Piotra Keniga, Jerzego Polaka i Jacka Proszyka, a także Grażyny Staniszewskiej. Przekonują, że nikogo nie musieli specjalnie namawiać. Czekają na odpowiedź Parafii Ewangelicko-Augsburskiej. Po wstępnych rozmowach z proboszczem wiadomo, że sprawa zostanie podjęta w styczniu podczas obrad Rady Parafialnej.

Geneza pomysłu jest w pewnym sensie osobista. Mirosław Czernek i Jerzy Partyka na przełomie lat 50. i 60. uczęszczali do szkoły podstawowej, która mieściła się w okazałej willi Zipserów przy ul. Bystrzańskiej i niedawno została odremontowana przez nowego nabywcę. Chodzi o to, aby zadbać też o pamięć zmarłych oraz uratować najprawdziwsze dzieło sztuki. - Jest jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o kosztach projektu. Jesteśmy przed spotkaniem z konserwatorem zabytków - tłumaczy Mirosław Czernek.

Zipserowie byli najbogatszymi fabrykantami w XIX-wiecznym Bielsku, którzy przybyli w XVIII wieku ze Spiszu (tereny dzisiejszej Słowacji). W 1826 roku Edward Zipser założył w Mikuszowicach Krakowskich manufakturę sukienniczą. W 1841 roku została ona przekształcona w pierwszą fabrykę sukna w regionie, która po dziewięciu latach rozrosła się o oddzielny zakład w Łodygowicach.

Saga rodu Zipserów

Firma Zipserów dawała pracę nawet 300 ludziom, a w latach 60’ XIX wieku ruszyła w niej pierwsza w okolicach maszyna parowa. Po śmierci Edwarda Zipsera w 1871 roku imperium rodzinne przejął jego syn Aleksander. To dla niego zbudowano w 1902 roku neobarokową willę, która stoi dziś za hotelem Vienna. Ironią losu jest, że Zipserowie, którzy przez dekady dawali miejsce pracy robotnikom w przeważającej mierze polskiego pochodzenia, podczas II wojny światowej szyli mundury dla Wehrmachtu. 

Według dr. Piotra Keniga, w krypcie pod grobowcem, który miałby być odrestaurowany, leży trzynastu członków rodziny Zipserów. Pomysłodawcy mają kontakt z ich potomkami. Zipserowie odezwali się za pośrednictwem portalu beskidia.pl, na którym Jerzy Partyka od dwóch lat publikował własne teksty o dziejach rodu. - Zaproponowali korespondencję. Z czasem okazało się, że w ich bogatych archiwach znajduje się wiele ciekawych fotografii. Zaczęli mi je wysyłać, a ja publikowałem je za ich zgodą - powiedział nam historyk-amator.

Udało się nawiązać kontakt z córką Edwarda, ostatniego z bielskich Zipserów, który w 1945 roku uciekł do Wiednia, a ostatecznie zamieszkał w Brazylii. - Pani MetaElizabeth zareagowała pozytywnie na nasze zainteresowanie i nawiązaliśmy współpracę. Mamy już pierwszy sygnał z Brazylii, że Zipserowie są skłonni wesprzeć ten projekt, nie wiemy jednak jeszcze w jakim zakresie - zdradza Jerzy Partyka.

Wandale i zwykli złodzieje

W przeciwieństwie do cmentarza ewangelickiego przy ul. Modrzewskiego, na cmentarzu przy Bystrzańskiej wciąż odbywają się pogrzeby. Duża część nekropolii jest jeszcze nie zagospodarowana. Prawdopodobnie w tym rejonie pochowano Niemców, którzy w 1945 roku nie uciekli z Bielska i po kilku miesiącach spędzonych w obozie w Mikuszowicach Krakowskich zostali zamordowani przez funkcjonariuszy UB.

Miejsce, które dla wielu jest ważne ze względów historycznych, dla innych jest zwykłym cmentarzem. Podczas przygotowań do artykułu spotkaliśmy na nim kobietę, która dba o tutejsze stare groby rodziny Meyerów. - Rudolf Meyer to był dziadek mojego męża - poinformowała nas bielszczanka, pokazując nam jedną z czterech tablic nagrobnych. Z większości nic nie da się odczytać. Powszechną praktyką władz komunistycznych tuż po wojnie było odłupywanie lub zalewanie betonem niemieckich napisów na grobach. Nasza rozmówczyni pomysłem odrestaurowania grobowca Zipserów była zachwycona.

Bielska architektura cmentarna jest zagrożona przez wandali i zwykłych złodziei, czego ostatnim bolesnym dowodem było zniszczenie nagrobków na cmentarzu żydowskim przy ul. Cieszyńskiej. Jeszcze w latach 70’ przy grobowcu Zipserów stał pomnik zadumanego kosiarza, a w jednej z jego wnęk znajdowała się metalowa tablica z widokiem pracujących w polu kosiarzy. Dzieła te, po nieudanych próbach kradzieży, zostały zabezpieczone przez parafię.

 xxx

 - Zdajemy sobie sprawę, że dla współczesnych bielszczan dzieje Zipserów mogą być kontrowersyjne. Bywali oni wrogo nastawieni do Polaków, ale to jest historia. Chcemy po prostu upamiętnić ludzi, a przede wszystkim zająć się odnowieniem pięknego zabytku architektury nagrobnej - tłumaczą Mirosław Czernek i Jerzy Partyka.

Piotr Skarewicz