Książęcy sentyment do Bielska
W listopadzie w Bielsku-Białej przebywał Aleksander Józef Sułkowski. Mieszkający w Wiedniu ostatni potomek bielskiej linii rodu magnackiego przekazał wtedy Muzeum Historycznemu całość swoich rodzinnych archiwów. Jest to depozyt na czas nieokreślony. Tego dnia mimo wczesnej pory na prośbę gościa otwarto Piwnicę Zamkową.
Przy okazji odwiedzin księcia rozmawialiśmy z dyrektor Muzeum Historycznego Iwoną Purzycką oraz z historykiem Grzegorzem Madejem o współpracy rodu Sułkowskich z bielskim muzeum oraz o księciu. - Jest bardzo miłym człowiek i stara się zachowywać przyjaźnie wobec nas. Starszy, elegancki pan, który w swoim życiu doświadczył zawirowania historii i chciałby, żeby historia dobrze zapamiętała także jego rodzinę - powiedziała nam dyrektor Purzycka.
Książę podpisał volkslistę
Od września 2014 roku do maja 2015 roku w salach zamku prezentowano wystawę „Bielscy książęta Sułkowscy, jakich nie znacie”. Jak pisze Iwona Purzycka we wprowadzeniu do albumu wydanego przy okazji tej wystawy, w epoce dwudziestowiecznych nacjonalizmów tak kosmopolityczny ród magnacki był przez badaczy niemieckich uznawany za zbyt polski, a dla Polaków Sułkowscy byli zbyt niemieccy. To odbijało się na negatywnym przedstawianiu dziejów rodu w okresie powojennym.
Nie jest tajemnicą, że Aleksander Ludwik Sułkowski, podobnie jak wielu polskich obywateli podczas II wojny światowej, podpisał volkslistę. Mylne jest jednak przekonanie, iżby ten gest stanowił świadomą deklarację narodowościową. - Znamienne jest to, że Sułkowski nie został pozbawiony majątku przez władzę komunistyczną, ale już w roku 1939 właśnie przez władze niemieckie. Często był przesłuchiwany przez gestapo. Przed wojną był oficerem Wojska Polskiego, następnie należał do związku oficerów rezerwy. W 1939 został potraktowany jako rdzenny Polak. Warto zwrócić uwagę, jaką grupę volkslisty przyznali mu w 1941 roku Niemcy. Otrzymał najniższą, czwartą kategorię, tj. Polaka nadającego się do zgermanizowania - tłumaczy Grzegorz Madej.
W 1945 roku władze Polski powojennej potraktowały Sułkowskich jako Niemców. Zgodnie z ideologią komunistyczną, bielscy książęta - ponad którymi tytularnie w Polsce byli jedynie arcyksiążęta, np. Radziwiłłowie - zostali uznani za wrogów ludu. Warto jednak pamiętać, że w historii rodu Sułkowskich pojawiają się takie postaci, jak Jan Nepomucen, który był bezkompromisowym bojownikiem o odzyskanie przez Polskę niepodległości, przez co zmarł w twierdzy jako więzień Habsburgów. To m.in. jego dzieje, wcześniej opisywane na podstawie nieobiektywnych źródeł, udało się rzetelnie odtworzyć dzięki dokumentom z archiwum Aleksandra Józefa, które w ub. miesiącu książę przekazał naszemu muzeum.
Sentyment do Bielska i do Polski
Gdy Sułkowscy opuszczali zamek na bielskim wzgórzu, Aleksander Józef miał zaledwie pięć lat. Jak twierdzi Iwona Purzycka, książę pamięta z tamtych czasów niewiele. Mimo to, jest sentymentalnie związany z Polską jako miejscem, skąd wywodzi się cały ród, oraz z rodzinnym Bielskiem. Dwukrotnie żonaty z Polkami, Aleksander Józef ponoć bywa na uroczystościach w ambasadzie RP w Wiedniu. Podczas odwiedzin w Bielsku-Białej stara się przeplatać swoje wypowiedzi polskimi słowami.
- Wiadomo, że ludzie wracają do swoich korzeni. Z tego co słyszałam zanim zostałam dyrektorką muzeum, Sułkowscy także wcześniej przyjeżdżali do Bielska, lecz nie goszczono ich wtedy na zamku, gdyż nie byli tu mile widziani - przybliża Iwona Purzycka. Jedyny syn Aleksandra Ludwika jest zachwycony pięknie odremontowanym zamkiem. Podoba mu się też samo miasto.
Pierwszy dyrektor bielskiego muzeum Stanisław Oczka podejmował próby nawiązania kontaktu z przedstawicielami rodu Sułkowskich. Przez następne lata próby nie były kontynuowane, przez co brak było poważniejszych badań historycznych nad dziejami rodu. Wszystko zmieniło się po roku 2000.
Współpraca muzeum z rodem
- Gdy zostałam dyrektorem muzeum, uznałam, że należy nawiązać współpracę z rodem. W trakcie pierwszych kontaktów książę Aleksander podarował nam dwa maleńkie zdjęcia wnętrz zamkowych. Powiększyliśmy je i aktualnie można je oglądać w dwóch salach muzealnych. Dzięki nim dowiedzieliśmy się, jak tu było przed ich wyprowadzką - opowiada Iwona Purzycka. Trudno mówić o jakimś książęcym przepychu. To było po prostu zadbane mieszkanie. Warto pamiętać, że już przed wojną Sułkowscy nie zajmowali całego zamku, lecz jego część.
Współpraca stała się ściślejsza przed kilkoma laty, kiedy rozpoczęto przygotowania do wystawy „Bielscy książęta Sułkowscy, jakich nie znacie”. Jak twierdzi Grzegorz Madej, wartość historyczna dokumentów przekazywanych przez księcia jest ogromna. Dzięki dobrym kontaktom z Aleksandrem Józefem otworzyły się również przed muzeum archiwa innych członków rodu Sułkowskich.
- Mieszkający w Paryżu Hubertus Sułkowski dwukrotnie bardzo nam pomógł finansowo, wspierał nasze działania statutowe. Aktualnie mamy bardzo pozytywny, wręcz przyjacielski kontakt ze wszystkimi Sułkowskimi - zapewnia dyrektor Purzycka. Na podstawie archiwów Aleksandra Józefa, w roku 2017 zostanie otwarta stała ekspozycja na temat historii rodu. Jak podkreśla dyrektor muzeum, jego dzieje są przecież częścią historii naszego miasta.
Roszczenia arystokratów
Podczas rozmów na temat aktualnej współpracy między Sułkowskimi i Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej nawiązaliśmy do głośnego przed laty tematu roszczeń książąt wobec zamku. Sprawa, która dotyczyła wielu różnych dóbr Sułkowskich, miała swój finał w sądzie.
Genezę tamtej sytuacji tłumaczy Grzegorz Madej. - Świeżo po 89’ roku osobom nie mieszkającym w Polsce wydawało się, że w kraju zmienia się wszystko, począwszy od prawodawstwa, a skończywszy na mentalności ludzi. Okazało się, że tak nie jest. Polskie prawodawstwo bardzo precyzyjnie reguluje powojenne kwestie własnościowe. Przykładowo w Czechach odzyskiwanie nieruchomości przez arystokrację spotykało się z dużo mniejszym oporem niż u nas.
W przypadku Aleksandra Józefa jako jedynego prawowitego spadkobiercy sprawa była trudna, gdyż nigdy nie posiadał polskiego obywatelstwa, urodził się podczas wojny. Historyk wyjaśnił nam, że aktualnie o swoje przedwojenne majątki w Polsce upomina się przede wszystkim rdzennie polska arystokracja. Przykładem może być tocząca się od pięciu lat batalia o majątek w Suchej Beskidzkiej. Renesansowy zamek udało się odzyskać spadkobiercom rodziny Tarnowskich, którzy teraz są podobno gotowi odsprzedać go samorządowi za 5 mln zł.
Sułkowscy nie chcą zamku
Po odzyskaniu polskiego obywatelstwa, przez prawie 20 lat w pałacu w Żywcu mieszkała księżna Maria Krystyna. Porównanie tej sytuacji do sprawy Sułkowskich ma szerszy kontekst historyczny. - Sytuacja Habsburgów była inna niż Sułkowskich. Habsburg, będąc arcyksięciem, mógł odmówić współpracy z Niemcami. Jego tytuł znaczył wtedy coś więcej niż tytuł Sułkowskich. Dziś w świetle prawa związek Sułkowskich z Polską jest słabszy.
Przed kilkoma laty Aleksander Józef zadeklarował, że odstępuje od wszelkich roszczeń. - Wtedy właśnie udostępnił nam po raz pierwszy swoje archiwum. Jeśli dziś pojawiają się informacje o jakichś roszczeniach, to są wyssane z palca - twierdzi Grzegorz Madej. W podobnym tonie wypowiada się dyrektor Purzycka. - Nic mi nie wiadomo, aby którykolwiek z Sułkowskich miał jakiekolwiek roszczenia wobec zamku.
Piotr Skarewicz
Na zdjęciu: Aleksander Józef Sułkowski podczas wizyty w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej. O imienniku ostatniego z żyjących Sułkowskich pisaliśmy w artykule Aleksander Sułkowski rządził Polską?

chętnie by się łyknęło zamek, odpicowane wszystko, zadbane...
a Bielszczanie by się cieszyli, że mają swojego księciunia na zamku :D