Zgłaszaj dzikie wysypiska
Wyobraźmy sobie, że podczas załatwiania codziennych spraw czy weekendowego spaceru spostrzegamy zaśmiecony zaułek lub dzikie wysypisko śmieci. Jeśli sprawa nas bulwersuje, chcemy poinformować odpowiednią instytucję. Dokąd zadzwonić? Na policję czy do Straży Miejskiej? A może do Ratusza? Do biura ds. gospodarki odpadami, wydziału gospodarki miejskiej albo ochrony środowiska? Już jutro może to być dużo łatwiejsze.
Wystarczy otworzyć w smartfonie aplikację, zrobić zdjęcie, wybrać kategorię zgłaszanej sprawy i kliknąć „dodaj”. Obywatelski obowiązek spełniony, teraz piłeczka jest po drugiej stronie. Tak w skrócie działa aplikacja Localspot, która sama przekaże sprawę do odpowiedniego urzędu, ten zaś może błyskawicznie zareagować.
Dobra wola urzędników
Dzięki takim aplikacjom jak Localspot można zgłosić informacje o dziurze w ulicy, niesprawnym oświetleniu w miejscu publicznym, itd. Jednak to problem dzikich wysypisk stał się przedmiotem akcji pilotażowej „BrudnoTu” Fundacji Banku Ochrony Środowiska. Jak zapewniają w fundacji, użyteczność aplikacji została bardzo przychylnie oceniona przez samorządy uczestniczące w akcji.
Podobne rozwiązania stosowane są m.in. w Londynie i Nowym Jorku. W Polsce na stałe aplikacja twórców Localspot działa w Warszawie. - W 2013 roku na zlecenie stołecznego Ratusza opracowaliśmy system Warszawa 19115, dzięki któremu mieszkańcy stolicy mogą zgłaszać problemy w czasie rzeczywistym, bez potrzeby szukania danych kontaktowych do konkretnego wydziału - twierdzi pomysłodawca i współtwórca Localspot, Maciej Dopierała. Czas rozwiązywania problemów w stolicy skrócił się z 45 do 15 dni. To właśnie sukces Warszawy spowodował, że stworzono Localspot, czyli system, który obejmuje zasięgiem całą Polskę.
Dzięki projektowi Localspot procedura zgłaszania spraw jest uproszczona, co może się przysłużyć do poprawy obywatelskiej postawy mieszkańców wobec problemów środowiska. Pełne wykorzystanie potencjału, jaki tkwi w tego typu aplikacjach zależy jednak od woli urzędników.
Straż Miejska zna problem
- Aby usprawnić pracę w urzędach, stworzyliśmy moduł CRM, który umożliwia rejestrację i obsługę wszystkich zgłoszeń, nadawanie im priorytetów, kierowanie zadań do konkretnych jednostek i osób. Nasze rozwiązanie pozwala monitorować status każdej sprawy oraz postęp prac osób, które zajmują się daną sprawą - tłumaczy Maciej Dopierała. Wdrożenie systemu przez odpowiedni urząd polepsza komunikację z mieszkańcami i umacnia relacje oparte na wspólnym zaangażowaniu dla dobra lokalnej społeczności.
Dzikie wysypiska śmieci są problemem także dla Bielska-Białej. Jak powiedział nam zastępca komendanta Straży Miejskiej Krystian Kowalczyk, tylko w tym roku odnotowano 398 interwencji związanych z ujawnieniem zaśmiecanych miejsc. Strażnicy miejscy znajdują je w trakcie codziennej pracy, ale również są często informowani o nich przez mieszkańców. Następnie dane są przekazywane do Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej, spółki Sita lub do właścicieli danych terenów w celu usunięcia odpadów.
Straż Miejska wie o dwunastu miejscach na terenie Bielska-Białej, w których regularnie odbywa się proceder wyrzucania śmieci, gruzu budowlanego, mebli, elektrośmieci, odpadów zielonych, itp. Wdrożenie systemu typu Localspot mogłoby właściwie pozbawić strażników funkcji pośrednika w rozwiązywaniu takich problemów, lecz zastępca komendanta bielskiej straży jest entuzjastą nowoczesnych metod operacyjnych.
Otrzymują różne oferty
- Lokalizowanie miejsc nielegalnego pozbywania się śmieci za pomocą aplikacji internetowej to jedno z dobrych rozwiązań. Dałoby to możliwość bieżącego weryfikowania miejsc nielegalnego pozbywania się odpadów i szybszego reagowania odpowiednich służb celem utylizacji nielegalnych wysypisk - powiedział nam Krystian Kowalczyk.
Próbowaliśmy dowiedzieć się, co o możliwościach systemu sądzi szefowa biura ds. gospodarki odpadami Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, ale mimo kilkudniowego oczekiwania, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nasze pytania. Asystent kierowniczki Magdaleny Sobczak znalazł czas, aby nas poinformować, że biuro otrzymuje oferty od twórców różnych aplikacji.
Piotr Skarewicz
Na zdjęciach: rejon ul. Młyńskiej oraz okolice lotniska w Aleksandrowicach
Galeria:
Komentarze 22
Jedna wielka masakra !





Klauzula informacyjna ›