W Książnicy Beskidzkiej odbyło się wczoraj spotkanie z autorem książki „Albatros i hiena”, której akcja osadzona jest w naszym mieście. Gośćmi specjalnymi Krzysztofa Marka Bąka byli przedstawiciele KMP w Bielsku-Białej - nadkom. Elwira Jurasz i mł. insp. Krzysztof Gałuszka.

Pierwsze wydanie cyklu o przygodach komisarz Edyty Orłowskiej ukazało się przed laty w niewielkim nakładzie i jak przyznaje sam autor, pozostawiało wiele do życzenia pod względem redakcyjnym. Mimo to, książki wydane przed prawie dekadą są dziś białymi krukami, a egzemplarze dostępne w bibliotekach cieszą się niesłabnącą popularnością wśród bielskich czytelników.

Krzysztof Marek Bąk rozpoczął spotkanie od podziękowań, a następnie opowiadał o genezie cyklu oraz autorskich inspiracjach. - Skoro akcja książki kryminalnej może dziać się w Springfield, Montanie albo we Wrocławiu, to dlaczego nie w Bielsku-Białej? Przyczyna oczywiście jest głębsza. Od początku towarzyszyła mi myśl, że książek o naszym mieście właściwie nie ma. Wiele lat temu Ewa Lach napisała „Czarną Morwę” i „Klub Kosmohikanów”, w których Bielsko-Biała pojawia się właściwie epizodycznie. Mówiąc kolokwialnie, fajnie jest napisać książkę, której akcja dzieje się na naszym podwórku. Dziś, snując pomysły na kolejne książki, nie potrafię się już od tego miasta uwolnić.

O swoich wrażeniach czytelniczych mówili goście z Komendy Miejskiej Policji. - Najważniejsze było dla mnie przekazanie emocji. Zarówno tych, które towarzyszą mundurowym, ale również innym ludziom, pokrzywdzonym, rodzinom ofiar. Praca policji pokazana jest od podszewki. Mój ulubiony fragment książki to pościg. Proszę mi uwierzyć, że naprawdę tak to wygląda - wyznał inspektor Krzysztof Gałuszka, zastępca szefa KMP w Bielsku-Białej.

Podobne wrażenia ma rzecznik bielskiej policji nadkomisarz Elwira Jurasz. - Szczegóły związane z pracą w policji są oddane niczym w zwierciadle. Po przeczytaniu książki zastanawialiśmy się, kto podpowiadał panu Krzysztofowi. Jestem pełna podziwu, jeśli rzeczywiście nie było żadnego suflera. Nawiązując do fabuły książki, policjantka żartowała, że w przeciwieństwie do głównej bohaterki, dla niej oddelegowanie z Warszawy do Bielska-Białej byłoby awansem.

W cyklu kryminalnym wydanym przez Fundację Ludzie-Innowacje-Design pojawiają się postaci inspirowane autentycznymi osobami. Pierwowzorami bohaterów książek jest m.in. ekipa bielskiej telewizji oraz… Elwira Jurasz. - Jeżeli w policji Bielsku-Białej rzecznikiem prasowym jest kobieta, to w książce nie mogło być inaczej - tłumaczył Krzysztof Marek Bąk.

Pierwszą i drugą część cyklu, czyli „Albatros i hiena” oraz „Padlinożercy”, można kupić w księgarniach (zob. nasz artykuł Bielski kryminał pisany w wannie).

PS