Podczas rozprawy zadecydowano, że w procesie nie będzie przesłuchiwany Jacek Krywult, choć to na mocy zarządzenia prezydenta Bielska-Białej gmina nielegalnie pobierała opłaty parkingowe. Ratusz nie chce ugody z powodem. Upór władzy może kosztować gminę 127 zł plus odsetki, ale tak naprawdę chodzi o znacznie wyższą stawkę. Koszty utraty zaufania społecznego do decyzji władzy nie są jednak wymierne w złotówkach.

W czerwcu br. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę kasacyjną bielskiej gminy i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, który orzekł, że strefy parkingowe na terenie naszego miasta powstały z naruszeniem prawa. Orzeczenie było prawomocne. Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej odbyła się pierwsza rozprawa w procesie o zwrot 127 zł z odsetkami, który bielski radca prawny wytoczył Urzędowi Miejskiemu.

Paragony fiskalne

W uzasadnieniu decyzji NSA nie zobowiązał bielskiej gminy do zwrotu opłat parkingowych pobieranych na mocy zarządzenia prezydenta Bielska-Białe, które weszło w życie we wrześniu 2011 roku. - Nie ma tam mowy o konieczności zwrotu opłat. Na podstawie opinii prawników Urzędu Miejskiego ewentualne roszczenia finansowe będą zwracane wyłącznie na podstawie wyroków sądowych - mówił nam w sierpniu Tomasz Ficoń, rzecznik Ratusza (zob. artykuł Gmina nie zwróci za parkingi?).

Do słów prezydenckiego rzecznika zastosował się bielski radca prawny Piotr Bożałkiński, który złożył w Urzędzie Miejskim przedsądowe wezwanie do zapłaty na kwotę 127 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 24 czerwca br. Wniosek zaopatrzony był w paragony fiskalne. Wobec braku odpowiedzi ze strony gminy prawnik skierował sprawę do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej.

Nie będzie przesłuchiwany

Na wczorajszej rozprawie przed bielskim sądem stronę pozwaną reprezentowała mecenas Agata Olkuska z wydziału prawnego Urzędu Miejskiego, która wykluczyła możliwość ugody z powodem. - Gmina obawia się lawiny pozwów w następstwie zwrotu opłat parkingowych - nie ma wątpliwości Piotr Bożałkiński, który jest zaskoczony linią obrony przyjętą przez Ratusz.

 - Mecenas podniosła kwestię, że na paragonach brakuje moich danych osobowych, a więc istnieje obawa, że nie należą one do mnie. W zaistniałej sytuacji podjęto decyzję o odroczeniu rozprawy do 11 marca przyszłego roku. Wtedy zostanę przesłuchany jako strona - mówi Bożałkiński. Na środowej rozprawie sąd podjął decyzję, że w procesie nie będzie przesłuchiwany prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Do sprawy wrócimy w kolejnych publikacjach.

Bartłomiej Kawalec