Pewna polska firma rzuciła wyzwanie obcemu kapitałowi. W Bielsku-Białej miał powstać jej osiemnasty w południowej Polsce market budowlany, tuż pod nosem zagranicznej konkurencji. Roboty jednak nie ruszyły, bo decyzją urzędników teren budowy został z dnia na dzień odcięty od sieci dróg publicznych.

Przy ul. Warszawskiej w Bielsku-Białej znajduje się pusta, duża działka. Niegdyś w tym miejscu stał motel Ondraszek, którego lata świetności przeminęły wraz z PRL-em. Dziś nie ma po nim śladu. Potem sypiali tu bezdomni, gnieżdżąc się w starych komorach ciepłowniczych. Działka służyła także jako dzikie wysypisko śmieci. Od dawna nic tu się nie działo. Ten stan może dziwić, zważywszy na dogodną lokalizację przy wjeździe do miasta, w sąsiedztwie licznych centrów handlowych.

Praca dla stu osób

Działka przechodziła z rąk do rąk aż trzy lata temu kupiła ją spółka Merkury Market z Krosna. Nowy właściciel jest polskim przedsiębiorcą zajmującym się sprzedażą wyposażenia wnętrz i materiałów budowlanych. Firma dynamicznie się rozwija. Dysponuje siecią siedemnastu sklepów i galerii handlowych w południowej Polsce. Weszła też na rynek słowacki, gdzie otworzyła osiemnaście sklepów. Inwestycja w Bielsku-Białej byłaby kolejnym wyzwaniem rzuconym zagranicznej konkurencji. Naprzeciwko działki po drugiej stronie ul. Warszawskiej stoi francuski supermarket budowlany Castorama.

Obok marketu budowlanego, w którym znajdzie pracę sto osób, spółka chce zbudować w Bielsku-Białej parking na prawie dwieście samochodów. - Inwestor nie nastawia się  wyłącznie na zysk - zaznacza Andrzej Piwko, pełnomocnik spółki Merkury Market. - Pozostałą część terenu chcemy przeznaczyć dla bielszczan na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Planujemy wykonanie ławeczek i ścieżek spacerowych, dróżek rowerowych i skateparku dla młodzieży - wylicza nasz rozmówca.

Pierwsza niespodzianka spotkała inwestora wkrótce po tym, gdy spółka nabyła działkę z ważnym pozwoleniem na budowę. Pozwolenie z 2001 roku zakładało m.in., że działka będzie skomunikowana z ul. Warszawską zjazdem w obrębie ronda przy Tesco. Było to zgodne z ówczesnym projektem przebudowy ul. Warszawskiej, zatwierdzonym przez wojewodę śląskiego. Później jednak wojewoda zmienił zdanie i projekt został uchylony. Wskutek tego powstało rondo obsługujące wyłącznie zjazdy od strony Tesco i Castoramy. - Kiedy chcieliśmy ruszyć z inwestycją okazało się, że połączenia od strony ronda nie da się zrealizować - przybliża Andrzej Piwko.

Namalowali pasy

W tej sytuacji jedyny dostęp do działki zapewniał inwestorowi stary zjazd z ul. Warszawskiej, wybudowany jeszcze w latach 80. Niegdyś wjeżdżało się tędy na motelowy parking. Zjazd uniknął losu Ondraszka i nie został rozebrany. Pracownicy spółki korzystali z niego, prowadząc roboty ziemne związane z przygotowaniem inwestycji. Korzystali do października tego roku. Pewnego dnia przyjechali jednak do pracy i zobaczyli, że zjazdu… nie ma.

 - Zjazdu nie ma, gdyż Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad bez uprzedzenia namalowała pasy i uniemożliwiła nam korzystanie z niego - oburza się Andrzej Piwko. - W ten sposób zostaliśmy pozbawieni jedynego dostępu do naszej działki. Nie można na nią wjechać samochodem, żeby skosić trawę, nie mówiąc już o kontynuowaniu inwestycji - zauważa przedstawiciel krośnieńskiej spółki.

GDDKiA tłumaczy, że inwestor nie dopełnił obowiązku dokonania uzgodnienia z zarządcą drogi w zakresie możliwości włączenia do drogi ruchu spowodowanego zmianą sposobu zagospodarowania działki. Motywując swoją decyzję, powołuje się także na przepisy rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Wodnej z 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie.

Prawo działa wstecz?

 - GDDKiA ignoruje jednak paragraf 195 tego rozporządzenia, który mówi, że przepisów nie stosuje się do obiektów powstałych przed wejściem rozporządzenia w życie - odpiera zarzuty Andrzej Piwko. - Ignoruje wreszcie najistotniejszy fakt, że spółka Merkury Market posiada ważne pozwolenie na budowę ze wszystkimi koniecznymi w tym zakresie uzgodnieniami - podkreśla przedstawiciel inwestora.

W związku z odcięciem inwestorowi zjazdu do działki wszystkie prowadzone na niej prace ustały. - W Ratuszu sugerują, że zjazd moglibyśmy uzyskać od ul. Okrężnej - mówi Andrzej Piwko. - Oznaczałoby to dla nas konieczność zbudowania na własny koszt pół kilometra drogi i wydatek 6 mln zł. Takie rozwiązanie jest jednak nierealne, czyni bowiem całą inwestycję nierentowną - ocenia nasz rozmówca.

W miniony piątek redakcja portalu zwróciła się z prośbą do katowickiego oddziału GDDKiA o zajęcie stanowiska w sprawie. Nie otrzymaliśmy dotychczas odpowiedzi.

MCI