Psy (nie)mile widziane
Alicja Jakubowska i Elżbieta Szymańska mieszkają na osiedlu Karpackim. Spotykamy się na terenach zielonych za budynkiem Szkoły Podstawowej nr 37. To tu mieszkańcy osiedla wychodzą ze swoimi pupilami na spacery. Właścicielom psów marzy się jednak inne miejsce, gdzie czworonogi będą mogły się poczuć swobodniej. Obecnie w Bielsku-Białej nie ma placu, gdzie pies może przebywać legalnie bez smyczy.
- Zależy nam, żeby nasze psy miały gdzie pobiegać bez smyczy i kagańca - mówi Elżbieta Szymańska, wyprowadzając na spacer swojego pupila: wesołego, łagodnego labradora. - Obecnie w Bielsku-Białej nie ma miejsca, gdzie pies mógłby przebywać legalnie bez smyczy - ubolewa nasza rozmówczyni.
Najbliższy plac w Ustroniu
Elżbieta Szymańska zwraca uwagę, że w Polsce place i wybiegi dla psów są już prawie we wszystkich większych miastach. - Na przykład w Krakowie jest takich placów sześć, a będą budowane jeszcze dwa - przybliża Elżbieta Szymańska, pomysłodawczyni projektu budowy na osiedlu Karpackim parku dla psów, który stara się o dofinansowanie z budżetu obywatelskiego. - Najbliżej nas takie place istnieją w Pszczynie i Ustroniu - dodaje przestrzegając, że psy trzymane całe życie na smyczy mają trudności w relacjach z ludźmi i innymi psami.
Zdaniem Elżbiety Szamańskiej, minimalna powierzchnia parku dla psów wynosi pół hektara. Teren powinien być ogrodzony oraz wyposażony w urządzenia i tory przeszkód. - W takim miejscu mogłyby być także organizowane pokazy i specjalistyczne szkolenia - przewiduje Elżbieta Szymańska.
Brak placów i wybiegów nie jest jednak jedyną bolączką, na którą skarżą się właściciele czworonogów w Bielsku-Białej. - Nie wolno nam wprowadzać psów do urzędów - wskazuje Alicja Jakubowska, działaczka Fundacji Pomocy Goldenom „Aurea”. - A może być inaczej, czego przykładem jest ratusz w Słupsku, gdzie taki zakaz nie obowiązuje. Wszystko zależy od nastawienia urzędników - ocenia Alicja Jakubowska, której w popołudniowym spacerze towarzyszy jedenastoletnia suczka Daisy.
Cały bilet dla psa
Innym problemem są ceny biletów autobusowych. - Dla psa trzeba kupić cały bilet, to jest bardzo dużo - uważa Alicja Jakubowska. - W innych miastach, np. Warszawie, Poznaniu czy Łodzi za przewóz zwierzaka nie płaci się wcale. A w wielu miastach aglomeracji śląskiej obowiązuje bilet ulgowy - podkreśla.
Posiadaczom czworonogów doskwiera też brak dostatecznej ilości koszy na psie odchody. - A te, które istnieją, są często przepełnione i nieopróżniane - zauważa Alicja Jakubowska. - Ludzie są namawiani do adopcji psów, adoptowane zwierzęta są nawet zwalniane z opłaty, ale na tym zainteresowanie Ratusza się kończy. Nikogo nie obchodzi, co dalej się z nimi dzieje. Brak tu konsekwencji - kwituje nasza rozmówczyni.
Z tymi zarzutami nie zgadza się Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego Ratusza, który - co podkreśla - sam od wielu lat jest właścicielem czworonoga. Przedstawiciel magistratu zwraca uwagę, że ceny za przewóz zwierząt w autobusach reguluje uchwała Rady Miejskiej. - Nie przypominam sobie, żeby właściciele psów kiedykolwiek zgłaszali swoje uwagi do zapisów tego dokumentu - komentuje Tomasz Ficoń.
Wolny wstęp do urzędów?
Rzecznik Ratusza wyjaśnia, że w mieście jest ponad siedemdziesiąt koszy na psie odchody. - Problem polega na tym, że przez część mieszkańców są one traktowane jak zwykłe pojemniki na śmieci - przyznaje Tomasz Ficoń. - Trzeba jednak pamiętać, że zgodnie ze stanowiskiem Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Bielsku-Białej, dopuszczalne jest wrzucanie psich odchodów, zapakowanych w służące temu celowi torebki, do zwykłych kubłów na śmieci - wskazuje urzędnik.
Z kolei zakaz wprowadzania psów do urzędów wynika zdaniem rzecznika magistratu z prawa zwyczajowego. - Sytuacja jest analogiczna do tej z ciszą nocną - mówi Tomasz Ficoń. - W prawie nie ma żadnego zapisu na ten temat, ale wszyscy ciszę nocną respektują - przybliża urzędnik.
Przedstawiciel Ratusza uważa, że w Bielsku-Białej nie brakuje miejsc, gdzie można wyprowadzać psy na spacer. - Według mnie, zarzut niekonsekwencji jest nietrafiony - twierdzi rzecznik - gdyż to przede wszystkim właściciele psów muszą stworzyć swoim podopiecznym odpowiednie warunki do życia - przekonuje Tomasz Ficoń.
MCI
Na zdjęciu: Elżbieta Szymańska (z lewej) i Alicja Jakubowska na spacerze ze swoimi pupilami
Komentarze 103
jakbym miała kundelka do połowy kostki czy yorka to też bym z nim chodziła bez smyczy ;-)
chciała bym widzieć czy jesteś tak samo mądry gdyby ktoś nad takim jeziorem spuścił ze smyczy pitt bulla czy rottweilera

Klauzula informacyjna ›