Pomimo systematycznego wzrostu limitu dzików przeznaczanych do odstrzału, powraca temat zwierzyny szukającej pożywienia w mieście. Nadleśnictwo zaleca stosowanie środków odstraszających zwierzęta leśne oraz nie zwabianie jej pokarmem w ogrodach.

O problemie dzików pojawiających się na terenach zurbanizowanych pisaliśmy wielokrotnie w poprzednich latach. Temat jest doskonale znany w bielskim Nadleśnictwie, które wyjaśnia, że za politykę łowiecką odpowiedzialne są lokalne koła łowieckie wraz z Urzędem Miejskim w Bielsku-Białej. Te zaś co roku występują o zwiększenie liczby dzikiej zwierzyny przeznaczonej do odstrzału.

Ale problem systematycznie powraca. Koła łowieckie nie mogą prowadzić odstrzału zwierzyny w terenie zabudowanym, gdzie najczęściej jesienią pojawiają się dziki poszukujące pożywienia w zaśmieconych ciekach wodnych i ogrodach. Dlatego na wzór innych miast bielski Ratusz analizował możliwość utworzenia stanowiska łowczego miejskiego, który odpowiedzialny byłby za rozwiązanie problemu dzików spacerujących po terenach zurbanizowanych. Jak zostaliśmy poinformowani w wydziale ochrony środowiska Urzędu Miejskiego, póki co żadne decyzje nie zapadły.

Urzędnicy przypominają, że w sprawach o rekompensaty za szkody wyrządzone w uprawach rolnych czy sadach można się zgłaszać do lokalnych kół łowieckich. W pozostałych przypadkach wszelkie roszczenia należy składać do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

bak

Na zdjęciu: szkody po dzikach na terenie Górnej Olszówki