Z okazji „Dnia zadusznego u Sułkowskich” od wczoraj bielszczanie mogą oglądać zamknięte na co dzień wnętrze kaplicy zamkowej. Pod posadzką kaplicy znajdują się trzy krypty, w których pochowani są członkowie rodu Sułkowskich. Ta historia jest wciąż żywa.

Wczoraj o godz. 18.30 w kaplicy zamkowej odbył się wykład historyka Grzegorza Madeja, który opowiadał o dziejach tego obiektu, a także o barwnych losach rodu bielskich książąt. Zbierano również dobrowolne datki na remont zabytkowej kaplicy.

 - Dzięki zebranym dotąd środkom już wiosną rozpoczniemy analizy, które pozwolą określić kwotę niezbędną do przeprowadzenia prac konserwatorskich. Akademia Górniczo-Hutnicza wykona ponowne badania georadarowe nie tylko w samej kaplicy, ale również na dziedzińcu zewnętrznym - tłumaczy historyk, który zachęca do wsparcia finansowego Stowarzyszenia na Rzecz Odnowy Kaplicy Zamkowej w Bielsku-Białej.

Pierwsze wzmianki historyczne o kaplicy pochodzą z 1752 roku, czyli dokładnie z czasów, kiedy Sułkowscy przejęli bielski zamek. W kaplicy odbywały się uroczystości związanie z podniesieniem państwa bielskiego do rangi księstwa. W tamtym okresie pomieszczenie było prawdopodobnie dużo większe. Pod posadzką znajdują się trzy krypty, w których pochowani są członkowie rodu Sułkowskich. Zarówno historia rodu, jak i kaplicy jest wciąż żywa, a historycy nieustannie odkrywają jej nowe karty.

Kaplicę zamkową, w której obecnie trwa ekspozycja fotografii ze zbiorów Muzeum Historycznego, będzie można zwiedzać do dzisiejszego wieczora.

Tekst i foto: PS