Pomnik zwykłych ludzi
Od najbliższego czwartku bielszczanie będą wybierać projekty do budżetu obywatelskiego na rok 2016. Większość z 34 propozycji ogólnomiejskich to pomysły na praktyczne inwestycje infrastrukturalne. Wśród propozycji są również takie, których oddziaływanie publiczne jest mniej namacalne, co nie oznacza, że są mniej ważne. Jednym z nich jest projekt budowy pomnika „Podhalańczyka”, zgłoszony przez pasjonata historii Andrzeja Czaudernę.
Historia 3. Pułku Strzelców Podhalańskich rozpoczyna się w 1919 roku, przez wojnę polsko-bolszewicką, aż do wojny obronnej 1939. To właśnie w Bielsku żołnierze pułku stacjonowali przez okres dwudziestolecia międzywojennego. Koszary „Podhalańczyków” znajdowały się w poaustriackich budynkach wojskowych, z których aktualnie korzysta Szpital Pediatryczny przy ul. Sobieskiego. Pomnik miałby stanąć w okolicy dawnych koszar, u zbiegu ulic Konopnickiej i Sobieskiego - w tym miejscu właśnie spotkaliśmy się z pomysłodawcą projektu.
Kim jest „Podhalańczyk”?
Andrzej Czauderna przekonuje, że „Pomnik Podhalańczyka” nie byłby kolejnym monumentem przedstawiającym konkretną postać historyczną. - Powiedzmy sobie szczerze, kadra oficerska to byli ludzie, którzy po prostu pełnili tu służbę. Oczywiście, były to osoby zasłużone, przykładowo generał Kustroń, który jest postacią znaną i już upamiętnioną w naszym mieście. Ja natomiast chciałbym, żeby to był pomnik zwykłego żołnierza, mieszkańca Bielska albo okolic.
Nasz rozmówca pokazał nam fotografię z 1928 roku, którą znalazł w swoim rodzinnym archiwum. Okazało się, że żołnierzem pułku był jego dziadek. Pan Andrzej nie ukrywa sentymentalnej genezy swojego pomysłu. Nie chciałby jednak, aby projekt został odebrany jako osobista fanaberia pasjonata. Pomnik ma być czymś więcej. - Sądzę, że wielu mieszkańców Bielska-Białej i okolic, których korzenie związane są z naszym regionem, ma wśród swoich przodków ludzi związanych z 3. Pułkiem Strzelców Podhalańskich. Ta tradycja po prostu jest wpisana w naszą rodzimą ziemię - przekonuje Czauderna.
Pomysłodawca chciałby, aby pomnik służył wprowadzeniu pamięci „pochowanej po domach” do publicznej przestrzeni. Jak twierdzi, cmentarz wojskowy na osiedlu Wojska Polskiego odwiedzany jest głównie 11 listopada. Nie jest więc miejscem, które w świadomości bielszczan funkcjonuje jako pomnik lokalnej historii.
Nie za wszelką cenę
Aktualnie w miejscu, w którym miałby stanąć pomnik, znajduje się zamontowana w 1980 roku tablica pamiątkowa. Projekt przewiduje wkomponowanie jej w pomnik „Podhalańczyka”, przedsięwzięcie byłoby również pretekstem do jej odnowienia. Dla Andrzeja Czauderny istotne jest, aby pomnik był prawdziwym dziełem sztuki. Zastrzega, że jeśli w ramach rozpisanego konkursu nie pojawią się godne propozycje, wolałby, żeby pomnik w ogóle nie powstawał. Dzieło ma w końcu służyć okolicznej przestrzeni i być obiektem kultury.
- Mam nadzieję, że znajdę zwolenników tego pomysłu. Na tym polega projekt budżetu obywatelskiego. Trzeba przekonywać ludzi, próbować do nich dotrzeć. Każdy z ogólnomiejskich projektów jest ważny i chwała tym, którzy je zgłaszają, bo to znaczy, że chcą zrobić coś dobrego. Mam nadzieję, że mój projekt nie okaże się mniej ważny od innych. Że nie tylko materialne sprawy mają siłę przebicie, ale również ponadmaterialne idee. Jakie są szanse? Nie mam pojęcia, wszystko okaże się - podsumował uczestnik konkursu.
Piotr Skarewicz
Galeria:
Komentarze 8
https://www.facebook.com/goralskieodrodzenie/photos/a.1401461950110141.1073741827.1396343973955272/1563905443865790/?type=3&theater
Jest słowo, które pasuje tutaj szczególnie dobrze. Szacunek. Wzajemny. O nic innego nie apeluję.
Jak ktoś chce budować pomniki to niech kwestuje, wyłoży z własnej kieszeni albo szuka sponsora !!!!!
Przecież to chore myślenie - jest tyle projektów ważniejszych, celowych, że aż się "nóż w kieszeni otwiera" jak czytam takie bzdety !! Pomniki dla umarłych - A CO Z ŻYJĄCYMI ??????






Klauzula informacyjna ›