Wapienica zasługuje na więcej
Na początku października na stronie wapienica.info pojawił się artykuł o intrygującym tytule - „Marsjańskie kładki na Wapieniczance”. Młody działacz Rady Osiedla Wapienica Łukasz Bulowski w ironicznym tonie opisuje problemy związane z naprawą niszczejących kładek, które na ponad dwukilometrowym odcinku rzeki stanowią jedyne połączenie dla pieszych między zachodnią i wschodnią częścią Wapienicy.
Kładek jest siedem, a tylko jedna z nich stanowi typowe dojście do prywatnej posesji. Trzy wymagają naprawy, przy czym stan dwóch - w rejonie ul. Regera i przy ul. Kopytko - jest opłakany. Wielkie dziury stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia użytkowników. Jak twierdzi Łukasz Bulowski, naprawa kładek to teoretycznie błahy problem. A raczej byłby błahy, gdyby nie to, że kłopoty z kładkami trwają od lat.
Niczyje kładki służą wszystkim
Urzędnicy miejscy uważają, że gmina nie jest odpowiedzialna za zarządzanie kładkami, gdyż nie wiadomo, kto tak naprawdę je zbudował. Dlatego Rada Osiedla poprosiła Ratusz o uregulowanie kwestii prawnych związanych z własnością kładek w Wapienicy. Czytając trwającą od 20 lipca do 10 września korespondencję pomiędzy RO a Urzędem Miejskim nie sposób oprzeć się wrażeniu, że biurokracja wygrywa z dobrem mieszkańców.
Ratusz rozpoczął procedury, których celem jest administracyjne przejęcie pomostów, lecz sprawa wydaje się być przeciągana. - Na początku zrobiłem inwentaryzacje wszystkich kładek i skontaktowałem się z mieszkańcami w kwestii ich użyteczności. Tymczasem miasto pyta teraz o to, co zostało zawarte w pierwszym piśmie, czyli o ich społeczną przydatność. To jest absurdalne. Nie zostawiłem jednak tego. Sporządziłem nowe pismo i załączyłem zdjęcia dziurawych kładek - mówi działacz, który obawia się, że w następnym kroku Ratusz poinformuje RO o braku środków na remont w tym roku.
Więcej wiary w dobre intencje urzędników mają starsi członkowie rady. - Problem tkwi w tym, że wciąż musimy się upominać - podkreśla inny członek RO Aleksander Niesyt, który nie traci nadziei, że Ratusz zajmie się kładkami w sposób konsekwentny. - Wierzymy, że sprawa zostanie uregulowana od początku do końca i nie będziemy musieli co kilka lat interweniować.
Zaniedbywana od początku
Nasi rozmówcy uważają, że Wapienica jest dzielnicą zaniedbywaną właściwie od początku, czyli od przyłączenia jej do Bielska-Białej w 1977 roku. Aleksander Niesyt wspomina, że już wtedy obawiano się, że choćby ze względu na odległość, jaka dzieli największą dzielnicę z resztą miasta, Wapienica nigdy nie stanie się równoprawną częścią Bielska-Białej. Żadna ze wsi przyłączanych w latach 60. i 70. ub. wieku nie była oddzielona tak wyraźną granicą terytorialną.
Czy brak „biologicznego” związku Wapienicy z resztą miasta jest praprzyczyną trudnych relacji? - Urzędnicy Ratusza bardzo niechętnie słuchają naszych uwag, własne pomysły uważają za najlepsze. A to my jako Rada Osiedla mamy na co dzień kontakt z mieszkańcami i wiemy, co jest im najbardziej potrzebne. Tego typu problemy pojawiały się w kwestii modernizacji ul. Cieszyńskiej czy budowy ścieżki rowerowej. Zdarza się, że zbyt późno dostajemy wgląd do planów, potem nasze uwagi uważa się za spóźnione. W takich sytuacjach czujemy niedosyt - żali się Aleksander Niesyt.
Zdaniem działaczy, dzielnica zamieszkiwana przez 11 tys. osób, wnosząca sporo pieniędzy do budżetu miejskiego, zasługuje na lepsze traktowanie. Jak zauważa wiceprzewodnicząca RO Elżbieta Cichoń-Sadowska, Wapienica jest przecież lubianym przez bielszczan terenem rekreacyjnym, a kładki w okresie letnim służą wszystkim mieszkańcom - stanowią dojście do punktów gastronomicznych i przystanków autobusowych. Jedną z kładek przecina międzynarodowa trasa rowerowa.
Pomysły na niepodległość
Kilka lat temu w Wapienicy mówiono nawet o odłączeniu dzielnicy od Bielska-Białej. Pomysł w końcu upadł, a aktualni członkowie RO odcinają się od tamtego projektu. Twierdzą, że koncepcja jest nierealna do przeprowadzenia. Członkowie rady mają nadzieję na pozytywne zmiany w relacjach z Ratuszem. Jeden z nich przedstawił nam pomysł, który może ocieplić stosunki między władzą centralną a wszystkimi radami osiedla.
Rozwiązanie polega na umieszczeniu na witrynie internetowej UM zakładki z linkami do stron poszczególnych rad. - Liczymy na przyjazny odbiór naszych propozycji. Jako reprezentanci mieszkańców osiedla stanowimy przecież ciało doradcze dla władz miasta - tłumaczą działacze osiedlowi.
PS
Galeria:
Komentarze 20
rozumy pozjadać i się nimi po(d)pisywać, to nie to, co mieć rozum





Klauzula informacyjna ›