Kraty w śmietniku już są. W altanie przy ul. Pięciu Stawów 7 w Bielsku-Białej założono bramkę, aby nikt z zewnątrz nie mógł wyrzucać tu odpadów. Inwestycję zrealizowano w minioną sobotę. Bramka jest wciąż otwarta, bo mieszkańcy nie dostali jeszcze do niej kluczy.

Na początku października w artykule Ludzie się nie poddadzą opisaliśmy problem mieszkańców bloku przy ul. Pięciu Stawów 7. Karpacka Spółdzielnia Mieszkaniowa obciążyła ich karą za to, że nie segregują śmieci. Do minionej soboty altana na odpady była ogólnodostępna. Śmieci wyrzucali tam mieszkańcy innych bloków, a także osoby spoza Bielska-Białej. Dlatego  lokatorzy bloku złożyli protest do rady nadzorczej spółdzielni.

Mieszkańcy bloku nie zamierzają płacić kary nałożonej przez miasto. - My śmieci segregujemy. To wina spółdzielni, że może do altany wejść każdy i podrzucić swoje śmieci. Tak jest od momentu wejścia w życie ustawy śmieciowej. Przez prawie dwa lata spółdzielnia nie zabezpieczyła altany przed intruzami - denerwują się lokatorzy.

Zarząd spółdzielni zaprosił mieszkańców na spotkanie 27 października. Piotr Szalbot, wiceprezes Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej w rozmowie z naszym portalem przyznał jednak, że mało prawdopodobne, aby rada nadzorcza zgodziła się anulować karę. - Zobaczymy czy rada zobowiąże zarząd do rozpisania kary na pozostałe budynki. Moim zdaniem, to będzie niesprawiedliwe - stwierdził prezes Szalbot i dodał: - Ktoś te koszty musi ponieść.

Tekst i foto: sza