Bielskich kupców żal
Od półtora miesiąca są bez wody i ubikacji. Śmieci wynoszą w reklamówkach, bo nie ma koszy. Bielscy kupcy z targowiska przy ul. Lompy narzekają na złe warunki pracy. Wystarczy, żeby podpisali umowę - odpowiada właściciel targowiska.
Teren bielskiego targowiska ma kilku właścicieli. Część należąca do PSS „Społem” przeszła rok temu gruntowny remont. W zmodernizowanej hali targowej oddano do użytku m.in. toalety z ciepłą wodą, przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Inwestycja była możliwa dzięki unijnej dotacji.
Wodę noszą z domu
Inaczej rzecz się ma w innym zakątku targowiska, od strony ul. Sikorskiego. Zarządza nim Kom-Bud Sp. z o.o. Trzydziestu pracujących tu kupców skarży się na złe warunki pracy. - Prowadzę stoisko prawie dwadzieścia lat - wyjaśnia jeden z handlowców. - Zawsze mieliśmy na miejscu ubikację i dostęp do wody. Płaciliśmy dodatkowo 20 zł miesięcznego abonamentu i nie było problemu. Od półtora miesiąca wody i toalet nie ma, bo najemca, który miał bufet w pasażu zrezygnował - przybliża właściciel straganu.
Kupiec tłumaczy, że właściciel bufetu, przy którym działały toalety, nie był w stanie dłużej płacić wysokiego czynszu. - Korzystali z nich także nasi klienci - wskazuje handlowiec, dodając, że dla klienteli przyzwyczajonej do zakupów w hipermarketach brak toalet w punktach handlowych jest dzisiaj czymś zgoła niepojętym.
- Od dawna brakuje też koszy na śmieci - dorzuca kobieta z sąsiedniego stoiska, która handluje w tym miejscu od kilkunastu lat. - Śmieci zbieramy do reklamówek, a po pracy wynosimy do domu. Wodę na kawę czy herbatę też mamy z domu. Żeby skorzystać z toalety musimy zamknąć stoisko i biec na drugi koniec targowiska należący do PSS „Społem” - skarży się najemczyni.
Zimno i ciemno
Kobieta wyjaśnia, że na bielskim targowisku koszt utrzymania stoiska wynosi ok. 500 zł miesięcznie. W dni targowe handel odbywa się od 8.00 do 15.00. Część kupców pracuje w półmroku, w zimnym pasażu. - Przepalonych żarówek nikt nie wymienia - żali się najemczyni.
- Żeby nie marznąć już jesienią trzeba zakładać zimowe kurtki, rękawiczki i szaliki. A gdy ktoś zgłasza właścicielowi problem, słyszy, że jak się nie podoba, to może odejść - dodaje z goryczą.
Kupcy z bielskiego targowiska przyznają, że z każdym miesiącem jest coraz ciężej. Nie mają wątpliwości, że klientów odbierają im przede wszystkim hipermarkety. Pozostała najwierniejsza klientela, która przychodzi tu jednak głównie z przyzwyczajenia.
Problemu nie widzi natomiast Tadeusz Damek, dyrektor spółki Kom-Bud, która zarządza tą częścią targowiska.
Choćby od jutra
- Jeśli toalety mają być czynne, musi się znaleźć najemca, który podpisze z nami umowę i weźmie odpowiedzialność za ich utrzymanie - mówi Tadeusz Damek. - Możemy wynająć same ubikacje choćby od jutra, nawet nieodpłatnie, pod warunkiem jednak, że znajdzie się ktoś, kto je będzie sprzątał, doglądał i zadba o ich należyte funkcjonowanie. Dotychczas żaden z kupców nie wyraził zainteresowania takim rozwiązaniem - zaznacza dyrektor firmy zarządzającej.
Z kolei kwestia odbioru śmieci powinna pozostać, zdaniem przedstawiciela Kom-Budu, jak dotychczas, po stronie najemców. - Każdy może za pewną opłatą rozwiązać ten problem na targowisku - przekonuje Tadeusz Damek. - Jest tu osoba, która zajmuje się odbiorem śmieci od kupców. Można również podpisać umowę na podstawienie indywidualnego kontenera na ogólnych zasadach - uważa dyrektor.
Kupcy nie zgadzają się z takim stanowiskiem. Twierdzą, że wodę, toalety i kosze na śmieci powinni mieć zagwarantowane w ramach czynszu. Zwrócili się w tej sprawie do posła Stanisława Pięty (PiS), który obiecał pomóc.
MCI
Galeria:
Komentarze 30
I jeszcze PSS jeszcze starał się ożywić trupa.... jak zwykle mu nie wyszło.
Jak wam zimno stać przy tych kramach to ten chłam sprzedawajcie na odpustach lub w dni targowe
I nikt nam tu nie pomoże, ani pis, ani jacek, ani bóg nie wiem kto. My musimy sami ze sobą nauczyć się rozmawiać. Właściciel popuści, kupcy troche popuszczą i wszyscy się dogadają, bądźmy dorosłymi ludźmi.


Klauzula informacyjna ›